Skip to content

Recenzja filmu – Law Abiding Citizen

Kwiecień 8, 2010

Okoliczności zainteresowania się tym filmem były w moim przypadku dosyć specyficzne. Widząc przeróbkę trailera Law Abiding Citizen zainteresowałem się oryginałem. A jak już coś mnie zaciekawi – nie ma mowy bym tego nie sprawdził.

Film zaczyna się sielankową sceną, Clyde Shelton, postać wokół kręcą się wszystkie wydarzenia w filmie – rozmawia ze swoją małą córeczką. Ojcowski obowiązek przerywa dzwonek do drzwi. Do domu wchodzi dwóch bandytów, związują Clyda i na jego oczach zabijają jego rodzinę. Po wszystkim widzimy jak Nick Rice, ambitny prokurator zajmujący się tą sprawą, postanawia pójść na ugodę z mordercami. Shelton nie jest wstanie uwierzyć w to co się dzieje. „Tak działa wymiar sprawiedliwości”. Traci wiarę w jakąkolwiek sprawiedliwość. Załamany odchodzi w cień. Po dziesięciu latach powraca wymierzyć sprawiedliwość.

Z początku spodziewałem się typowej bajki o mścicielu. Wyobrażałem sobie typowe zachowanie gościa któremu zamordowano żonę, córkę, teściową, psa i chomika, a dostałem coś zupełnie innego. Clyde okazuje się niesamowicie inteligentnym i bezwzględnym człowiekiem. Jego celem jest nie tylko zemsta na mordercach, ale także na osobach stojących po stronie prawa. Poprzez swoją brutalną grę stara się pokazać im, m.in że „Nie należy robić układów z mordercami”.

Postacie zarysowano całkiem dobrze. Główny bohater – Clyde Shelton, na początku – wydawało by się – spokojny i ustatkowany człowiek, pokazuje swoje drugie oblicze. Pod wpływem straty wszystkiego co kochał i brak wiary w sprawiedliwość staje się sędzią. Jego postać odegrał Gerard Butler. Tak, tak dzieciaczki, to ten od „THIS IS SPARTA!”. Sam nie wiedziałem czego po nim się spodziewać, ale okazało się że dobrze sobie poradził. Natomiast aktorowi odgrywającemu rolę prokuratora moim zdaniem czegoś zabrakło. Jamie Foxx momentami sprawiał bardzo pozytywne wrażenie, aczkolwiek nie raz wydawał mi się sztuczny.. Być może to wina samej postaci którą miał odegrać. Trudno powiedzieć. Reszta obsady nie wybiła się specjalnie ponad przeciętność, lecz z drugiej strony – nie mieli za bardzo jak, ten film to w praktyce teatr jednej postaci – Sheltona.

Nie za dużo mam do zarzucenia fabule, sam pomysł jest świetny. Ale przyznaję, był moment czy dwa, gdy scenarzyści przedobrzyli. W każdym razie nie przeszkadza to w odbiorze. Historia jest ciekawa, nie ma jasnego podziału na złych i dobrych – to mi się podoba.

Jeśli chodzi o techniczną stronę filmu, wszystko jest jak należy. Nie miałem wrażenia że coś zostało w zły sposób pomyślane. Bodajże tylko raz nie spodobał mi się pewien rzut kamery, nie wykorzystujący w pełen sposób potencjału sceny.

Nie spodziewałem się po Law Abiding Citizen zbyt wiele, jednak dostałem naprawdę sporo. To godny polecenia thriller. Nie tylko oferuje sporo akcji, ale przede wszystkim – jest w miarę inteligentny, nie ma tu przerysowanych scen rodem z Rambo. Polecam, jeśli oczekujesz nie głupiego, dobrze zrealizowanego filmu sensacyjnego, nie zawiedziesz się.

Reklamy

From → Filmy

One Comment
  1. Hej, no dobra, łapię, domyślam się – ale czy to na prawdę działa?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: