Skip to content

Lepiej zaliczać się do niektórych, niż do „wszystkich”

Sierpień 21, 2010

By dojść do źródeł trzeba płynąć pod prąd, z prądem płyną tylko śmieci.

Młodzi ludzie, co oczywiste – szukają wzorców, próbują znaleźć samego siebie. To naturalny proces i jeśli nie występuje, coś jest nie tak. Natomiast problemem jest, gdy taka młoda osoba na siłę próbuje dopasować się do jakiejś grupy.

Moim skromnym zdaniem – subkultury, podpinanie się pod nie, obowiązkowe jechanie na wyznawców innego stylu życia, to po prostu głupota. Rzadko zdarza się sytuacja, że człowiek urodzi się „punkiem”, „metalem” czy kimkolwiek tam sobie wymyślicie. Najczęściej zostaje takim pod naciskiem otoczenia. W okolicy same drechy, dzieciak spróbuje być jak oni. Jak to mówią „Weszłeś między wrony, musisz krakać jak i one.”  Nic dziwnego że większość ludzi zmienia się na siłę, byle tylko przypodobać się społeczeństwu. Ale to jest właśnie oznaka słabości.

Nigdy nie będziesz w życiu szczęśliwy, jeśli nie będziesz sobą. Udawanie może działać  na krótką metę, ale w końcu człowiek i tak poczuje się nieswojo, poczuje się oszustem. Ważne jest, by poznać samego siebie.

W życiu spotkało mnie wiele nieprzyjemności z powodu mojej odmienności. Nie chodzi tu o kolor skóry, pochodzenie czy coś podobnego. Chodzi tu u mój charakter, moje zainteresowania, mój styl bycia i wypowiedzi.

Mam w szafie trochę ubrań, raz ubiorę się cały na czarno, bo lubię ten kolor, raz założę coś luźnego, czasem ubiorę się jak zwykły, szary człowiek. Ktoś mi kiedyś powiedział „Zdecyduj się na jakąś subkulturę, ubieraj się w jednym stylu.” Przyznam szczerze, że takie podejście mnie załamało. Nigdy w życiu nie będę podporządkowywał się pod ludzi. Jak by nagle stało się modne bieganie z genitaliami na wierzchu, też byś tak robił modny człowieku?

Trzeba mieć własny mózg, nie żywić się zmieloną papką z TV, nie słuchać porad tego typu, którą zacytowałem powyżej.

Mimo mojego luźnego podejścia do subkultur, większość osób kojarzy mnie z „metalem”, cóż, upodobanie do ciemnych ubrań, do mocniejszej muzyki i często dłuższe włosy robią swoje. Miałem z tym sporo problemów kilka lat temu. Nie zmieniłem się. Najprostszy przykład – chciałem mieć dłuższe włosy, miałem. I żadne stado chamów nie było w stanie mnie zmusić do zmiany podejścia. Oczywiście to tylko włosy, nic ważnego. Ale takie sytuacje pomagają człowiekowi umocnić swój charakter, to kim naprawdę jest.

Nie dość że wyglądam jak metal, to uwielbiam gry komputerowe, ba, uważam je nawet za ważną część mojego życia, bo w dużej mierze ukształtowały mnie takiego jakim jestem. Co nie znaczy że nie widzę po za nimi świata, są po prostu wspaniałym sposobem spędzania czasu. Mało tego że gram, ludzie często kwalifikują mnie jako dziwaka, to jeszcze czytam książki i cholera, naprawdę to uwielbiam. I o zgrozo, nie tylko czytam, ale i sam piszę! Takie combo sprawia, że większość ludzi patrzy na mnie ze zdziwieniem, a czasem nawet z pogardą. I tylko dlatego że nie pasuje to do ich wąskich horyzontów myślowych? Od dawna już postanowiłem zaniechać prób zmiany samego siebie. Nie mam tu oczywiście na myśli moich wad, z tymi zawsze trzeba walczyć – mam tu na myśli to kim jestem. Walka o samego siebie, wbrew pozorom nie jest łatwa. Toczy się w każdym z nas. Nie wstydzę się siebie i nie ukrywam tego co robię, to sprawiło że stałem się bardziej dojrzały, zrozumiałem wiele rzeczy i ciągle chcę się w tym umacniać.

Swoją drogą, niektórzy dążą do tego, by jak najmniej się wyróżniać. To nic strasznego, ale nigdy nie róbcie tego za cenę samego siebie. Pamiętaj że jesteś kimś wyjątkowym, nie pozwól się „zszarzyć”. Tylko ludzie dobrze rozumiejący swoje możliwości i charakter, są w stanie dokonać czegoś wielkiego.

Reklamy

From → Felietony

35 Komentarzy
  1. grzesiu permalink

    to prawda, ale moim zdaniem i tak większość ludzi nie kuma takich wywodów bo są po prostu stworzeni do bycia szaraczkiem, elementem szarej masy (choć często sami myślą, że są bardzo orginalni). Po prostu nawet się nad tym nie zastanawiają i uważają, że po prostu są sobą. Nie widzą nic dziwnego np w tym, że ich pasja i wygląd wywodzi się z potrzeby bycia zwykłym, nie wyróżniającym się niczym nastolatkiem, np jeżdżącym na beemiksie i noszącym kolorowe ciuchy, tak jak 3/4 chłopaczków w całej Polsce dziś. Oni po prostu myślą ze to jest orginalne i fajne wiec powielają taki schemat. Oczywiście nie ma w tym nic złego, każdy jest jaki jest i każdego trzeba szanować. Różnica w tym ze oni w większości pragną zostać np lekarzami, prawnikami itp i byćmoze nimi się staną i to uznają za sukces, a indywidualista kosztem kariery zawodowej będzie gotowy nawet skończyć jako nędzarz byleby nie być taki jak reszta. Z tąd biorą się artyści, bo jednak coś jest za coś. Tacy ludzie potrafią rozwijac swoje nietypowe talenty zajść bardzo wysoko, dzięki czemu na świecie nie mamy samych prawników i lekarzy ;]

  2. grzesiu permalink

    trochę może przedstawiłem ‚szaraczków’ w złym świetle, więc dodam, że wszystko ma swoje plusy i minusy i pamiętajmy, że każdy ma jakieś zdolności i to juz tylko od nas zależy co z nimi zrobimy. Masa ma łatwiej bo się ąłtwo przystosowuje i podporządkowuje, więc i zycie ma o wiele łatwiejsze. Indywidualiści muszą sporo walczyć ze sobą i podejmowac pełno ciężkich wyborów. Nie każdemu udaje się odnaleźć siebie i zrobić z tego pożytek :(

    • W sumie mogę się pod tym podpisać, ale powiem tylko że praktycznie każda większa osoba w historii, czy to wojen, czy wynalazków, czy kultury – była w pewien sposób specjalna. Niektórym wystarczy szare życie, ale każdy ma w sobie predyspozycje, coś co go wyróżnia. Ukrywanie takich cech może pozwolić spokojnie i dostatnie przeżyć życie. Lecz jeśli ktoś od życia wymaga więcej, po prostu nie może być typowym przedstawicielem gatunku.

  3. Nikt się nie rodzi metalem, dresem, itd. bo nie ma tego w materiale genetycznym który dziedziczymy :) Dopiero dalej, w procesie socjalizacji najpierw naszą osobowość i tożsamość społeczną kształtuje rodzina i to jest w dużej mierze nasza ‚baza’ do bycia (lub nie) pewnym siebie. Kiedy dorastamy to siłą rzeczy stajemy się uczestnikami grup rówieśników i tutaj dzieci bywają okrutne – jak nie pasujesz, to jesteś outsiderem. Ponieważ nie ma możliwości ucieczki od tej grupy (w szkole spędzamy 5 dni w tygodniu przez kilka lat), to ludzie starają się dostosować, chcą być akceptowani. Nie do końca jestem pewna czy można tak surowo ich oceniać, bo nie wszyscy mają na tyle silne charaktery, żeby oprzeć się presji grupy.

    Ty ubierasz się na czarno, nosisz długie włosy, lubisz gry komputerowe, nie oglądasz TV, czytasz i jesteś na tyle wrażliwy, żeby pisać i buntujesz się przeciwko byciu ‚takim jak wszyscy’ – bardzo ładnie wpisujesz się w typologię młodych konsumentów w Polsce ;)

    • Z tym rodzeniem się „metalem”, oczywiście masz rację, ale też nie do końca. To prawda że człowiek się kształtuje podczas dorastania, lecz niektóre wrodzone cechy – np. agresywność – mogą powodować, że w przyszłości zostanie takim, a nie innym człowiekiem. Nie tępię szaraczków, bo jak mówiłem to swoisty sposób na przeżycie, przystosowanie się do społeczeństwa. Ale gdzieś tam po drodze, nie można zgubić swojej duszy.

      Konsument jest ze mnie raczej słaby ;) A czy się w typologię wpisuję? Być może, w każdym razie nigdy w życiu nie szukałem wzorców w społeczeństwie czy telewizji. Jestem tym, kim jestem, a że są podobni ludzie… Nie chodzi mi o to, żeby wyróżniać się jak najbardziej od innych, po prostu chodzi mi o bycie człowiekiem wolnym, który zachowuje się i wygląda tak, a nie inaczej – bo taki po prostu jestem, a nie próbuję udawać kogoś innego.

      • Konsument z Ciebie taki sam, jak z każdego innego człowieka ;) Młody jeszcze jesteś, więc Twoje preferencje dopiero się stabilizują. Pozmienia się trochę jak zaczniesz pracę zawodową, założysz rodzinę, itd.

        A jeśli chodzi o tych ‚szaraczków’ których tak bardzo nie lubicie tutaj zarzucając im, że sprzedali swoją duszę – poczekajcie, aż dorosną, zobaczcie gdzie są w życiu mając lat trzydzieści – dopiero wtedy będziecie mogli powiedzieć, czy zatracili swoją duszę, czy po prostu w okresie dojrzewania woleli stać z boku i obserwować otoczenie.

  4. grzesiu permalink

    oczywiście, najwiekszy wpływ ma na nas rodzina i społeczeństwo (nasze otoczenie), jednak ludzie dzielą się jeszcze na prostych i tych mniej prostych ;) jeżeli jestes myślicielem, na pewno nie polecisz na chłam itp, co będą masowo robić ludzie prości (nie wymagający zbyt wiele). Nikogo tu nie poniżam oczywiście.

    • Raczej dzielą się na tych którzy zinternalizowali w procesie socjalizacji potrzebę samodzielnego myślenia.. i tych drugich :)

      Bycie prostym człowiekiem wcale nie oznacza, że jest się gorszym. Prosty człowiek może często robić większy użytek ze swojej głowy, niż ten mniej prosty.

      • No ok, racja. Znam wielu prostych ludzi, którzy może inteligencją nie grzeszą, ale są po prostu… dobrymi ludźmi. I coś takiego jest piękne. Gorzej gdy ktoś próbuje prostemu człowiekowi zrobić papkę z mózgu.

      • A wiesz co jest zabawne – prostemu człowiekowi trudniej jest zrobić papkę z mózgu, bo on rozumie dobrze proste zależności, a tych bardziej skomplikowanych już nie i je zwykle odrzuca.

        Za to jeśli chodzi o ludzi, którzy uważają, że są super odmienni od wszystkich innych.. o właśnie takich marketerzy kochają ;)

  5. Nie wiem czy do mnie konkretnie piejesz, ale wiedz, że „mam swoje lata” i ta odmienność czy tam próba wyróżniania się nie wynika z mojego okresu buntu, próby spodobania się komuś czy czegoś w tym guście. Mam to za sobą :)

    • „Piję” w sumie do prawie wszystkich. Też czasami łapię się na potrzebie zaznaczenia jak to bardzo jestem inna niż wszyscy. Po prostu trzeba być przytomnym i mieć oczy otwarte, a nie brać wszystko, co Ci podstawią pod nos z metką „tylko dla tych innych niż wszyscy” ;)

      • Zdrowe podejście, ale ja ciągle nie uważam się za dzieciaka buntu. Czas pokażę czy miałem rację ;)

      • Podejście socjologa i pracownika agencji reklamowej, nie wiem czy zdrowe, raczej zachowawcze i racjonalne :)

        Nie mówię, że jesteś dzieckiem buntu. Z tego co wyczytałam masz 19 lat, ja mam 24 i dziś jak patrzę na czas kiedy miałam 19 i zaczynałam studia to była to zupełnie inna dziewczyna. Pewnie za kilka kolejnych lat też będę inaczej patrzeć na to, co jest teraz. Chodzi mi po prostu o to, że jesteś w wieku w którym się dopiero kształtujesz, nie jesteś już dzieckiem, ale też nie jesteś jeszcze dorosły – jesteś na etapie określania samego siebie i kształtowania swoich preferencji :)

  6. McFlash permalink

    Geny mogą zawierać elementy podstawowe osobowości, czyli właśnie agresję i parę innych. Geny odpowiedzialne za większe natężenie agresji powodują, iż u osobnika je posiadającego istnieje większa szansa na utworzenie osobowości niebezpiecznej dla otoczenia. Istnieje jednakże opcja, iż człowiek zdoła zapanować nad tymi genami z zastrzeżeniem, iż w pewnych sytuacjach ową kontrolę straci.
    Mówiąc normalnie: każdy z nas ma w sobie elementy dążące do ukształtowania jego osobowości, jeśli nie będzie starał się zachować własnej, zbudowanej na doświadczeniach i obserwacjach.
    Drugim wyjściem jest właśnie przyjęcie wzorca z otoczenia, przy czym musi on kreować się na jedyny dostępny. Sprawia to, że oczywiste wady są ignorowane.

    Pisząc już bardziej ludzkim językiem – wielu uważa, iż nie należą do żadnej subkultury i przez to są „szarzy”. Dla nich dopiero dołączenie do jakiejkolwiek (no, może są pewne kryteria wyboru) subkultury nadaje im charakter.
    Sam niby jestem metalowcem, ale z tym się nie zgadzam. Ubieram się albo dosyć normalnie (to chcę zmienić, bo normalne ubrania zawierają zbyt wiele głupich napisów i grafik – własne projekty to jest to!) albo militarnie (z tym czasem są ciekawe akcje). Gram, czytam, piszę, słucham metalu, rocka i symfonicznych utworów – niby pasuję do pewnego schematu, ale ja to… olewam. Ignorancja to podstawa.

    • Osobowość kształtuje się w kontaktach z innymi, w procesie interakcji, nie kształtujesz jej sam z siebie (Mead, Cooley, Simmel – jak chcesz sobie to uporządkować teoretycznie). Skłonność do agresji będzie większa, jeśli jednostka nie czuje silnej kontroli otoczenia, czyli jeśli w trakcie socjalizacji nie przyswoiła sobie norm i wartości obowiązujących w jej otoczeniu.

      Dlaczego tak się boicie bycia wpisanymi w jakiś schemat? Prawda jest taka, że przecież wszyscy czerpiemy z tego samego uniwersum kulturowego i tylko dzięki olbrzymiej liczbie możliwych kombinacji nie jesteśmy identyczni. Ignorancja nie powinna być podstawą, jest groźna.

      • Może to wynika z mojego młodego ducha? Sam nie wiem. Ale głównie chodzi mi o to, co napisałem w felietonie. Być sobą, ale nie przesadzać w żadną ze stron(tego natomiast chyba nie zaznaczyłem w tekscie)

        A z ignoracją to McFlash chyba miał właśnie na myśli ignorowanie jakichś różnic, każdy niech będzie jaki jest. A nie w szerszym, właśnie niebezpiecznym zakresie.

      • macusflash permalink

        Ależ może ukształtować się bez kontaktu – przypadki wychowania się ludzi poza cywilizacją. Może to wydawać się wewnętrznie sprzeczne, lecz człowiek może siebie kreować. Dzięki temu może np. wyzbyć się znacznej części agresji. Ukazują to przykłady mnichów.
        Czy ktoś tu wspominał o wpisywaniu w schemat? Toż to tylko wykazanie, iż posiadamy cechy uniemożliwiające wpisanie nas w schematy, bowiem te są aż nadto dokładne. Jeśli nie pasujemy idealnie, to nie pasujemy w ogóle.
        Ignorancją trzeba umieć się posługiwać i wtedy jest podstawą.

      • @macusflash
        Ależ nie może właśnie. Przypadki osób, które przebywały poza cywilizacją pokazały dobitnie, że bez obecności innych ludzi człowiek jest.. zwierzęciem. Wychowany przez wilki zachowuje się jak wilk. Jeśli do pewnego wieku nie znajdzie się pośród ludzi, to nigdy nie nauczy się mówić (zdolność uczenia się mówienia ma taki graniczny moment, o ile dobrze pamiętam to było jakoś 10-12 lat). Agresję będzie okazywał w sytuacjach zagrożenia, złości, a uległość przy osobnikach silniejszych od niego. Mnisi nie rodzą się odcięci od ludzi, nie wychowują się wśród przyrody, ale mają kontakt z ludźmi. U nich to polega na nauce medytacji i technik samokontroli.

        Schemat może być bardzo ogólny bądź bardzo złożony – do tych najogólniejszych pasujemy idealnie (chociażby bodziec-reakcja). Pozostałe służą raczej wskazywaniu ogólnych tendencji i nie mają na celu szukania jednostek w 100% z nimi zgodnych.

        Ciekawa jestem co znaczy umieć się posługiwać ignorancją?

  7. macusflash permalink

    Zgadzam się z Tobą odnośnie pierwszej części, choć moje wątpliwości zostają.
    Zważ, że owe techniki samokontroli to inna nazwa dla kreowania własnej osobowości. Porzucają świadomie poprzednie cechy na rzecz innych.
    Ogólne tendencje mogą być zbyt ogólne, tak więc mówienie o pasowaniu do schematu jest bardziej owocem dyskusji o oryginalności (rozpoczętej głownie przez reklamy) niźli rzeczywistej potrzeby.
    To po prostu część osobowości i nie jestem tego dokładnie wytłumaczyć. Powiem tylko, że mniej więcej polega na ignorowaniu tego, co stoi nam drodze lub idei dziwnych.

    • Jak ogólne tendencje mogą być zbyt ogólne? Poza tym że masło jest maślane, to co przez to rozumiesz?

      Po to się prowadzi badania na reprezentatywnych grupach respondentów, żeby móc odkrywać te ogólne tendencje, bo one pomagają (nie tylko marketerom) w ogarnięciu całego tego bałaganu społeczeństwem zwanego.

  8. grzesiu permalink

    podstawowa różnica między ludźmi to mądrośc i głupota. Najpierw był mądry i głupi, mądry wykorzystał głupiego, później byl bogaty i biedny itp. Ludzie prości nie zagłębiaja się w bardziej skomplikowane myślenie, więc przyjmują wszystko to co narzuca im świat który ich otacza. W świecie w którym żyjemy my, do takich ludzi trafiają głównie media, bo dla takich ludzi są stworzone. Ludzie bardziej skomplikowani potrafią zyć bez tych niby udogodnień czasem bez większych starań by się od tego odzwyczaić bo np od dziecka ich to nieinteresowało, gdyż świat woleli poznawac po swojemu, sami też szukaja prawdy, sami wyrabiają sobie światopogląd itp, a nie jak ludzie prości, którzy przyjmują wiekszośc zachowań, poglądów i nawyków od innych lub z mediów ;]

    • Upieram się wciąż, żeby nie stawiać znaku równości człowiek głupi=człowiek prosty, bo to jest krzywdzące.

      Media największy wpływ mają na tych, którzy w pędzie za akceptacją, sławą, kasą porzucili swoje dusze (ach jak to poetycko brzmi) po to, żeby załapać się do tych najbardziej oryginalnych i cool. Są to ludzie, którym zwyczajnie nie chce się myśleć, bo jest im wygodnie. Podoba im się ich pozycja zawodowa, podoba im się że ze wszystkich stron media dostarczają im przepisy na życie („10 sposobów na doprowadzenie jej do orgazmu”, „dieta cud dla Twoich ud”, „przepis na piękny biust). Do tego kupując konkretne marki kupują też styl życia i dzięki temu należą (w swojej wyobraźni) do tych najlepszych.

      I teraz prosty człowiek, któremu niewiele potrzeba do szczęścia. Po pierwsze marketerzy nie trafią do niego, bo przekaz jest zbyt skomplikowany – te rzeczy takiego człowieka nie interesują. Po co mu Ipad, sukienka od Armaniego i nowy VW s60 (swoją droga za nowego s60 powinni ukamienować tych od designu), skoro dla niego najważniejsza jest rodzina, te wszystkie wartości niematerialne. I jeszcze do tego, o zgrozo, taki człowiek jest wierzący i nie ma ochoty gromadzić dóbr ziemskich – reklamodawcy mogą tylko załamywać ręce i zająć się osobnikami o których pisałam we wcześniejszym akapicie.

  9. Adam permalink

    Większość moich wyborów opiera się na mojej własnej ocenie (nie mówimy tutaj o wyborze marki dżemu). Czasami jest ona zgodna z „standardami”, czasami nie. Nie mają dla mnie znaczenia takie rzeczy jak „wszyscy wieszają firanki, więc ty też musisz”. Jeżeli uznam to za głupie, to choćbym był jedyną osobą na świecie nie będę ich wieszał. Podobno takie podejście ma nawet swoja nazwę…

    Co zaś subkultur to chyba do żadnej nie nalezę, chociaż zdarza mi się pojawić na koncercie rockowiej, czy metalowej kapeli, a i bojówki często przyodziewam. Należę do subkultury, czy może lubię tę muzykę i praktyczne spodnie (dodatkowe kieszenie to świetna sprawa)?

    PS. Piję do Twoich teorii na ten temat, Chilli (dopisek wydaje się zbędny, ale przynajmniej będzie „jaśniej”).

    • Adam permalink

      Dodam jeszcze pare zdań. Hasło: „lepiej zaliczać się do niektórych, niż do wszystkich” jest dla mnie prawdziwe. A Twoje podciąganie wszystkiego pod subkultury i kreowanie ich jako grup docelowych dla marketingowców ledwo co zahacza o poruszony przez SS temat. Tekst dotyczy odmienności światopoglądowej niektórych ludzi, ale inaczej rozumianej niż Ty to odbierasz. Czy jeżeli ktoś mówi, że sam będzie decydował o tym „kim” ma być, odbierając tym samym ten przywilej społeczeństwu to znaczy, że należy do jakiejś podatnej na reklamy subkultury?
      Może tak to wygląda w tabelkach, które otrzymaliście po badaniach, ale takie uogólnienia prowadzą czasem do błędów.

      • Jestem socjologiem, to przede wszystkim. Socjologowie zajmują się badaniem społeczeństwa, szukania prawidłowości, tego dlaczego ludzie podejmują takie a nie inne decyzje, aby móc ich uzbroić. Jasne że zdarzają się błędy, ale dalej wkracza np. psychologia, która już się zajmuje głowami konkretnych jednostek :)

        Mówiąc najprościej: jeśli ktoś stwierdza, że „sam będzie decydował o tym „kim” ma być, odbierając tym samym ten przywilej społeczeństwu”, to znaczy, że nie do końca ma świadomość jak funkcjonuje rzeczywistość i w tym obszarze jest podatny na manipulacje. Nie ma jednostki bez społeczeństwa. To kim jesteś wiesz dzięki reakcjom ludzi, które obserwujesz. Bez reakcji ludzi na Ciebie nie istniejesz.

        I teraz oczywiście, że każdy myśli sam za siebie, używając głowy mniej lub bardziej, ale już Twoje działania przechodzą przez filtr tego, jakie normy i wartości funkcjonują w Twoim otoczeniu.

        Jeszcze w kwestii subkultur, mam trochę wrażenie że mówimy o czymś innym. Ty mówisz i subkulturach związanych z gatunkiem muzyki. Ja mówię o subkulturach będącymi podzbiorami kultury – wynikają z tego, że należące do niej jednostki wybierają podobnie z puli możliwości uniwersum kulturowego.

        A podsumowując, to najbardziej zależy mi na tym, żeby ludzie widzieli, że są do siebie podobni i nie dali się zwieść tej kreowanej przez media potrzebie krzyczenia światu „ej, ale ja nie jestem taki sam jak wszyscy!”.

  10. Adam permalink

    Twoje podsumowanie. Czemu Tobie na tym zależy?
    Naprawdę twierdzisz, że bycie „innym” jest złe? Albo, że „innym” nie można być? Jedyne wytłumaczenie to, że inaczej rozumiemy znaczenie tego słowa w tym kontekście.

    Co zaś teorii o kreowaniu przez media oryginalności to bym się nie zgodził. Media proponują wchodzenie w schematy, narzucają „słuszne” znacznie różnym rzeczom. Chociaż może odbieramy to inaczej, bo obracamy się w innych kręgach jeżeli chodzi o media.

    • Zależy mi na tym, bo jestem społecznie zaangażowana i zajmuję się właśnie młodzieżą, bo to temat mi najbliższy. Zależy mi na tym, żeby młodzi ludzie samodzielnie myśleli, mieli otwarte oczy i też byli świadomi tego, jak świat działa. I świadomie w tym świecie funkcjonowali.

      Nie powiedziałam że chęć bycia innym jest czymś złym. Jest czymś naturalnym. Jak przeczytasz powyżej napisałam, że sama czasami też chcę mieć poczucie że jestem jedyna w swoim rodzaju i to co robię jest w 100% moim pomysłem na rzeczywistość.

      Media indywidualizują, chcą żebyś czuł się wyjątkowy, jedyny, krzyczą, że produkt jest „tylko dla Ciebie” – nie ma nawoływania do kolektywizmu. Czemu? Bo jednostki łatwiej zmanipulować.

  11. „Jestem socjologiem, to przede wszystkim.” Wiesz, w takiej sytuacji naprawdę ciężko będzie Cię w tym temacie przegadać ;) Zresztą, nie to mam na celu, bo widać że każdy ma już swoje umocnione zdanie na ten temat, ale zawsze ciekawie podzielić się spostrzeżeniami.

    Ale do rzeczy. Jak to mówią „Każdy inny, wszyscy równi” Po części się z Tobą zgadzam, ale czuję że odchodzimy od samego felietonu. Mi głównie chodzi o to, żeby każdy człowiek zdawał sobie sprawę ze swojej odrębności, tacy ludzie są o wiele ciekawsi niż typowy szaraczek, co nie znaczy od razu że lepsi, to już inna sprawa.

    Po za tym człowiek który jest nie co inny od innych, po prostu, nie chodzi o szpan, czy kogoś kto bierze przykład z mediów(swoją drogą popieram Adama, nie widzę żeby w mediach popularne było głoszenie indywidualizmu), ale taki człowiek zasługuje na szacunek, tak jak każdy inny. Nie może być tak, że zostaje wyalienowany tylko z powodu muzyki, ubierania, charakteru… Ogólnie jak mówisz wszyscy jesteśmy ludźmi, ale czemu nie potrafimy respektować swojej odmienności? To jest dla mnie dziwne w społeczeństwie.

    • Tak jak napisałam wyżej w odpowiedzi do adama: media kreują indywidualistów, bo „wyjątkowymi ludźmi” łatwiej manipulować.

      Przepraszam za rozbudzenie takiej dyskusji, która zboczyła z tematu Twojego wpisu – obiecuję że się poprawię ;)

  12. NuGuns permalink

    Nie rozumiem i nie lubię psychologii, socjologii i wszystkich pokrewnych nauk. Skoro człowiek sam prze jakieś 20 lat próbuje poznać siebie (czasami to nigdy nie wychodzi) to skąd taki psycholog po kilku rozmowach wie już wszystko co ci się kryje w głowie (skoro ty nie możesz być tego do końca pewien). Socjolodzy natomiast wychodzą dalej, próbują ogarnąć myśli wszystkich ludzi razem wziętych (i nie podoba mi się tu ogromne uogólnianie danych aby dojść do jakichkolwiek wyników).
    Poza tym człowiek jest najbardziej skomplikowanym pod względem psychiki organizmem jakiego znamy. Tak dużo zmiennych kryje kryje się w każdym z nas, że nie sposób rozpisać tego na algorytmy itd. Według mnie nauki bazujące na ludzkim umyśle zawsze będą w pewnym (zbyt dużym dla mnie) stopniu błędne.
    Sorry za chaotyczność mojej wypowiedzi ale pisałem co mi przyjdzie na myśl

    • Skoro nie rozumiesz i nie lubisz, to chyba nie warto zabierać zdania w temacie o którym nie masz pojęcia ;)

      A właśnie dlatego, że człowiek jest tak bardzo skomplikowanym organizmem to jesteśmy zafascynowani jego badaniem i podejmowaniem prób zrozumienia jego działania :) I tak sobie myślę, że lepiej jest podejmować wciąż i wciąż próby niż stwierdzić „no dobra, jest trudno, to olewamy sprawę”.

      Kończę temat, gdyż właściciel bloga zaraz mnie oskarży o spamowanie itd. i wpadnę w tarapaty :)

  13. grzesiu permalink

    nie napisałem, że prosty jest głupi, sama tak to zinterpretwałaś ;] Głupota nie jest synonimem prostoty. Jak dla mnie to logiczne, że to ludzie prości, przez swój tok myslenia nie będą nigdy się wychylac bo dla nich np „facem ma włosy krótkie a kobieta długie”. To nie oznacza przecierz głupoty. Prostota polega po prostu na pewnym ograniczeniu do stereotypów i tego co jest uważane w społeczeństwie, lub jakiejś grupie, za cos normalnego. Ludzie ‚nie prości’ potrafia to ominąć wyrabiając sobie najpierw własne zdanie. Tak na prawdę to chyba każdy ma szanse byc indywidualistą tylko większosc jest nieświadoma i marnuje życie goniąc za sztucznie wyznaczonymi celami, przez co traci czas na rozwój swojej osobowości.

    Co do szyfladek, to faktycznie, w rzeczywistości jesteśmy i tak poszufladkowani, bo jednak każdy jakiś jest więc przynależy do jemu podobnych. Jednak z subkulturami to jest głupota, bo sam ubiór jak dla mnie nic nie znaczy, ja ubieram się luźno, można by stwierdzić – hiphopowo, a słucham głównie hardcore’a i metalu. Ważne tylko by nie ograniczać sie tylko do jednego typu ludzi bo w końcu od nas zależy z kim chcemy sie trzymać a nie od stereotypów i schematów ;)

  14. Bardzo ciekawa i trzymająca poziom dyskusja, szczególnie te socjologiczne wtręty… ;) (Choć bardziej lubię i rozumiem psychologię.)
    Aż strach zabierać głos, bo mnie nasunęła się tylko prosta refleksja.
    Osobiście czasy szkolne wspominam jako klimat konformizmu i prób ominięcia go, który to czas bezpowrotnie minął i poruszana kwestia przestała mieć znaczenie. Na studiach ludzie to właśnie zbiór indywidualności i wreszcie to widać – takie miałam odczucia na pierwszym roku i mieć nie przestałam. Wreszcie ludzie, którzy nie konstytuują się w jakimś nurcie (hiphop nie hiphop whatever) albo w opozycji do niego, ale po prostu wybierają sobie spośród całej gamy elementów i uważają to za coś zwykłego. Studiuję politologię i pełno na niej ludzi o ekstremalnych poglądach idących w różne strony. O poglądach z jakimi wcześniej się nie spotykałam, a ludzi z mojego pokolenia nie podejrzewałam. Odbieram to jako bardzo pouczające. Jest to także mała lekcja pokory i z mojej perspektywy przekaz notki gospodarza tego bloga jest boleśnie oczywisty. Jasne, że trzeba żyć świadomie. Pytanie brzmi dla mnie – świadomie w którą stronę? I czy swoje wybory potrafię uzasadnić. Nie warto koncentrować się na tym kim NIE JESTEM. Odpowiedź na to kim jestem, chcę być, jest o wiele ciekawsza i mniej oczywista.

Trackbacks & Pingbacks

  1. Małe świętowanie. « Steal This Blog

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: