Skip to content

Recenzja „Chronicles of Riddick: Assault on Dark Athena”

Listopad 28, 2010

 

– Are you afraid of monster?

– I’m the monster.


Vin Diesel nie jest uważany za zbyt dobrego aktora – przeciwnie – pojawia się wiele głosów, że to po prostu kolejny Chuck Norris. Nie wnikam, czy jego aktorstwo jest dobre czy nie. Ale szanuję go za jedną rzecz – postać Riddicka.

Zazwyczaj tego typu bohaterowie są tak przerysowani, że po prostu skazują się na śmieszność. Z Riddickiem sprawa wygląda nieco inaczej. Mimo że jest mięśniakiem jakich wielu, ma w sobie coś, co sprawia, iż człowiek czuje autentyczny podziw, a nie jak wydawałoby się – zażenowanie. Może to jego niski, charyzmatyczny głos? Trudno powiedzieć. Tak czy inaczej, na podstawie filmów z Riddickiem właśnie, powstała gra „The Chronicles of Riddick: Escape from Butcher Bay”. Znając poziom większości filmówek, chyba żaden gracz nie oczekiwał czegoś wielkiego. Tymczasem twórcy z Starbreeze stworzyli grę, którą wielu, naprawdę wielu graczy wskazywało jako laureata do tytułu gry roku. Produkcja spodobała się także mi. Większą część naszej przygody w Butcher Bay chowaliśmy się w cieniu – a to właśnie lubię najbardziej. Gra powstała jeszcze na pierwszego Xboxa, no i oczywiście PeCety. Po wyjściu nowej generacji konsol, twórcy postanowili dostosować swoją grę do ich poziomu technologicznego. Po jakimś czasie, wpadli na pomysł, by dodatkowo dorzucić do odświeżonej „Ucieczki” jakiś krótki, ekskluzywny epizod. Ostatecznie epizod ten rozrósł się do takich rozmiarów, że jest właściwie samodzielną grą. I właśnie tą grę mam przyjemność recenzować.

 

In the end, everybody bleeds the same…


Pierwsza gra z Riddickiem zakończyła się, jakże by inaczej – ucieczką bohatera z Butcher Bay. Jednak sielanka nie trwała długo. Najgroźniejszy drapieżnik galaktyki trafił ostatecznie na Athenę. Więzienny statek najemników, przemierzający galaktykę pod dowództwem kapitan Revas.  Zaś większość osób schwytanych przez panią kapitan i ekipę, zostaje zamienionych w droidy(działają jak prosta sztuczna inteligencja, ale najemnicy mogą też przejąć nad nimi kontrolę). Cel Riddicka jest prosty – kolejna ucieczka. Może nie brzmi jakoś niesamowicie, ale uwierzcie mi – historia jest ciekawa. Bohater powoli odkrywa co tak naprawdę dzieje się na statku. Wspomnę tylko że postacie zostały przedstawione bardzo dobrze, idealnie pasują do tego mrocznego uniwersum. Pojawia się też pewien wątek, który pokazuje, że pod zimną pokrywą, w sercu Riddicka ciągle jeszcze tli się człowieczeństwo. Oczywiście nie zdradzę szczegółów. Oskara twórca scenariusza by nie dostał – ale mimo wszystko, dobrze poznać historię samemu.

 

The darkness is where I shine.


Styl rozgrywki nie odbiega znacząco od pierwszej części. Przynajmniej na początku. Najpierw gra daje nadzieję na świetną skradankę, by ostatecznie – w późniejszych etapach, zamienić się w bezmyślną strzelaninę. I to nie tylko bezmyślną, po prostu słabą. Nowy Riddick nie posiada praktycznie żadnego ciekawego „ficzeru”, świetnych broni czy czegoś w tym guście. Ok, droidy z którymi walczymy większość gry, mają przyczepioną na stale broń do dłoni. Więc jeśli chcesz z niej postrzelać, musisz się zatrzymać i złapać ramię danego droida. Tyle. Oprócz tego… po prostu idziesz przed siebie i strzelasz. Źle. Goszcząc w Butcher Bay, mieliśmy przynajmniej(nie zawsze, ale bardzo często) wybór w jaki sposób chcemy grać. I zawsze praktycznie wybierałem tą cichszą metodą przechodzenia kolejnych kawałków gry, bo tak jest po prostu ciekawiej. Rozumiem, że twórcy mogli chcieć wprowadzić do swojej gry więcej akcji, ale niestety – Riddick jako fps bardzo zawodzi. Większość późniejszych etapów jest skonstruowana w ten sposób, że nie da się wyczyścić mapy po cichu. Przyczyną tego są etapy na świeżym powietrzu, oczywiście mocno oświetlone, nie pozwalające na jakąkolwiek finezję. Najgorsze są jedna sytuacje, w których mimo że skrywamy się w mroku, nie wydajemy żadnych dźwięków, a strażnik tak, czy siak odkrywa naszą pozycję. To trochę niepoważne, dawać graczom możliwość skradania – a następnie w większości etapów sprawiać że jest ono bezużyteczne. Prawie bym zapomniał – im bliżej końca, tym bardziej gra robi się trudna. W sumie logiczne, lecz momentami jest wręcz absurdalnie ciężko(przeszedłem na normalu, ale jeśli ktoś nie ma nerwów – w każdej chwili można zmienić poziom trudności). Przede wszystkim dlatego, że jesteśmy większość czasu skazani na broń, która moim zdaniem nie jest zbyt skuteczna. Sam nie wiem czy ten poziom trudności zaliczyć do plusów czy minusów. Kląłem prawie jak za starych, dobrych czasów grając w Mario :).

Wspomnę też, że gra podobnie jak poprzedniczka, może nie jest produkcją sandboxową, ale ciągle pozwala na pewną dowolność. Wprawdzie jest sporo gorzej niż wcześniej, ale poczucie chociaż minimalnej swobody pozostaje. Zawiodłem się tylko na ilości postaci oraz zadań pobocznych. Jest ich po prostu za mało. Mimo to, twórcy i tak umieścili w menu zabawną opcję – pozwalającą wyłączyć wielowątkowość. Cóż, widać chcieli się dostosować do amerykańskich graczy :P

Oczywiście nie zabrakło tak lubianych etapów w mechach. Jest ich dużo i są naprawdę przyjemne. Tak szczerze, wolałbym, żeby były one jedynymi momentami w grze, gdy używamy broni palnej.

 

When I say goodbye, it’s forever.

 

Grafika była jednym z filarów, który budował niesamowity klimat więzienia w podstawce. Czy engine naprawdę został poprawiony? Powiem tak – produkcja momentami wygląda niesamowicie. Te wszystkie efekty, klimat sci fi, a dodatkowo więcej otwartych przestrzeni(przynajmniej z technologicznego punktu widzenia)…  Widać że twórcy coś robią z silnikiem, mam też wrażenie że przy okazji tworzenia gry, chcieli przetestować parę pomysłów. Sądzę że kolejna część Riddicka może przypominać strukturą najnowszego Batmana. Wracając zaś do grafiki produktu – trzeba też powiedzieć, że czasem zdarza się zobaczyć tekstury w bardzo, bardzo niskiej rozdzielczości. Rozumiem że to produkt na konsole, ale w grze tej klasy nie powinno się z czymś takim spotykać. Nie mam za to żadnych zastrzeżeń do postaci. Wyglądają bardzo dobrze. Mimika też zaskakuje, na plus.

Ale nie tylko wygląd postaci i mimika wpływa na ich odbiór. Wpływają na to także aktorzy. Podobnie jak w poprzedniku, głosy są dobrane fenomenalnie, a aktorzy zagrali wręcz idealnie. Chciałbym częściej słyszeć coś takiego w grach. Oczywiście na samym czele mamy Vin Diesela. Czasem mam wrażenie, że to jego zimny głos i męskie, jednozdaniowe komentarze sprawiały że tak chętnie zwiedzałem statek Revas.

Co się zaś tyczy muzyki i dźwięków. Muzyka jest niezła, nie przeszkadza, po prostu dobrze wpasowuje się w rozgrywkę. Dźwięki to natomiast norma Jak to w science fiction. Mamy zmechanizowane głosy, „bzzzzzyknięcia” laserów i tak dalej. Jakoś nie wyobrażam sobie by dało się w tej materii wymyślić coś nowego.

 

I didn’t escape. I just traded one hell for another.


Wiele jeszcze można by napisać o nowym Riddicku. Sądzę jednak, że nie ma się zbytnio co rozwodzić. „Assault on Dark Athena” to gra jak najbardziej dobra. Świetne momenty skradankowe, etapy w mechach, dobrze przedstawione postacie no i najważniejsze – samo uczucie wcielania się w drapieżnika, jakim jest Riddick. Szkoda że twórcy nie skupili się na tym, co wychodzi im najlepiej – czyli stworzeniu mrocznych lokacji, w których głównym sposobem eliminacji jest  powolne skradanie się i unicestwianie przeciwników po cichu. To po prostu daje frajdę. Nie mam jednak do Starbreeze żalu. Ostatecznie, dla mnie – to po prostu swoisty dodatek. Tak, długi, dosyć rozbudowany, ale dodatek. Nie traktowałbym go raczej jako poważnej kontynuacji.

O czym można jeszcze wspomnieć? No tak, jest multi. Niestety nie miałem okazji zagrać, gdyż gra wywalała mi coś w stylu „posiadasz piracką wersję gry!”. Nie mam pojęcia o co chodziło. Grę nabyłem w extra klasyce. W każdym razie ostrzegam że taki problem może występować.

Poznając dalsze losy Riddicka, wróciłem też na trochę do Butcher Bay. Już po 15 minutach gry widać jak wiele dzieli tą grę od „Assault on Dark Athena”. Jeśli ktoś nie grał w podstawkę, szczerze polecam. To naprawdę dobra okazja do poznania tej ciągle świetnej gry. Dodatkowo dostajemy całkiem dobry i długi epizod dodatkowy. Jeśli natomiast masz już za sobą pobyt w Butcher… też warto kupić. Dużo nie zapłacisz, a zobaczenie tej świetnej skradanki w nowej grafice to naprawdę wystarczający powód do zakupu, a na deser zawsze zostaje nowy epizod. Ogólnie podsumowując – Kupując ten produkt, dostajemy w sumie dwie gry. Podstawka z odświeżoną grafiką, to ciągle świetna gra, zasługująca na co najmniej 9. Nowy epizod nie jest zły, ale jednak na więcej niż 7 nie zasługuje. Uśredniając – mamy 8. Kupić warto, ale jednak czekam na prawdziwą kontynuację…

———————————————————————————————————————————————————-

+ Riddick!

+ Etapy skradankowe

+ Poprawiona grafika

+ Dwie gry w jednej

– Nudne i żmudne strzelanie przez większość „Dark Athena”

– Brak „świeżości” w nowym epizodzie

– Mniej wolności

– Niewyważony poziom trudności



Reklamy

From → Gry

4 Komentarze
  1. Divi permalink

    Nie grałem. Miałem okazję zagrać w pierwszą część, jednak nie za bardzo przypadła mi do gustu. Sam nie wiem dlaczego.

    • Kroniki są dosyć specyficzną grą. Możliwe też że motyw takiego bohatera był dla Ciebie po prostu zbyt kiczowaty :) Mimo wszystko uważam, że jeśli tam Ci się ciągle płytka z grą gdzieś poniewiera, warto ją zainstalować i dać grze drugą szansę.

  2. Cinqnic permalink

    Riddick jest osom. Co prawda w gry nie grałem ale mam jeszcze zamiar. Natomiast trylogia filmowa jest manifestacją kosmicznego testosteronu. :)

  3. kpw5 permalink

    Nie miałem okazji zagrać w żadną część i nie zapowiada się niestety na to, aby to się zmieniło. Za mało czasu, za dużo rzeczy do poznania… :P

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: