Skip to content

Recenzja „Amnesia: The Dark Descent”

Grudzień 14, 2010

The oldest and strongest emotion of mankind is fear, and the oldest and strongest kind of fear is fear of the unknown.

H. P. Lovecraft


Czym jest strach? Trudno udzielić jednoznacznej odpowiedzi. Możemy tylko stwierdzić, że towarzyszy nam od samych początków istnienia rodzaju ludzkiego. Pomógł nam przetrwać, prowokuje do ucieczki, walki o własne życie. Co szczególnie dziwne, dziś – zamiast unikać tego – w teorii nieprzyjemnego uczucia, staramy się go spotęgować – czytając powieści grozy, oglądając horrory, czy wreszcie – grając w „straszne” gry komputerowe.

Trzeba przyznać jednak, że horrory growe ostatnio trochę podupadły. Tak, ostatnio panuje moda na gry o zombie, ale powodują one raczej strach przed ogromną ilością przeciwników, dodając do tego błyskawicznie kończącą się amunicję niż prawdziwe przerażenie. „Amnesia: the Dark Descent” jest próbą powrotu do najsilniejszego uczucia – strachu przed nieznanym.

Historia zaczyna się niezbyt oryginalnie. Nasz protagonista Daniel, budzi się w ciemnym zamczysku, nie pamiętając kim jest oraz w jakim właściwie celu znajduje się w tym miejscu. Zaraz potem znajduje notatkę od samego siebie – tłumaczącą że zażył środek powodujący amnezję. Od razu nasuwają się pytania – o czym chciał zapomnieć? Co ma wspólnego z zamkiem? Grając powoli odkrywamy kolejne wpisy z pamiętnika Daniela, miewamy też wizje, których bohater doznaje będąc w miejscach w jakiś szczególny sposób z nim związanych. Od czasu do czasu znajdujemy też inne notatki, nie ważne może dla historii, ale w całkiem ciekawy sposób dopełniające naszą wiedzę o tym ponurym miejscu. Scenariusz nie jest szczególnie wymyślny, ale moim zdaniem historia jest całkiem ciekawa. Choć nie narzekałbym, gdyby twórcy wymyślili coś bardziej oryginalnego. Kończąc już rozwodzenie się nad scenariuszem, napiszę tylko, że miło ze strony twórców, iż zaimplementowali trzy różne zakończenia.

Scenariusz, jak wspominałem – nie jest zły, w ogólny rozrachunku jednak, nie może równać się z najlepszymi. Fabuła w grze Amnesia, zdecydowanie nie gra głównej roli. Twórcy postawili na uczucie strachu, co jest chyba najlogiczniejszym posunięciem, biorąc pod uwagę gatunek produkcji.

Większość rozgrywki spędzamy na przeszukiwaniu mrocznych lokacji. Pomieszczenia w zamczysku są spowite mrokiem, więc musimy oświetlać sobie drogę znalezioną na początku gry lampą naftową. „Paliwo” do niej kończy się jednak bardzo szybko, w takich sytuacjach zostaje nam oświetlanie sobie drogi poprzez podpalanie lamp czy pochodni. Od czasu do czasu musimy użyć/połączyć różne przedmioty, czy rozwiązać jedną z naprawdę dobrze przemyślanych zagadek – ich poziom trudności nie jest zbyt wysoki, dla mnie to jednak plus. Jeśli mam ochotę rozwiązywać trudne łamigłówki – włączam „Myst”. Część tego typu wyzwań oparto na fizyce gry, coś podobnego mieliśmy w „Half Life 2”. Wiele osób to pewnie zdziwi, jednak w grze nie ma ani jednej walki. Tak, dokładnie. Od czasu do czasu spotykamy na swojej drodze dziwaczne monstra, nie można ich zabić(po prostu nie ma czym), można jedynie spowolnić, rzucając coś ciężkiego w ich kierunku. Bestie pojawiają się nagle(możemy je spotkać praktycznie w każdym momencie, co potęguje uczucie zaszczucia). Nie wiem jak twórcy z „Frictional Games” to zrobili, lecz każde spotkanie z nimi jest chaotyczną i naprawdę przerażającą walką o życie. Człowiek ucieka przez kolejne pomieszczenia, nie spoglądając za siebie. Zamknięte drzwi też na nic się zdadzą. Da Ci to najwyżej kilka chwil, zanim zostaną wyważone. Dopiero schowanie się w jakimś ciemnym kącie, daje nadzieję że te dziwne stworzenia zgubią nasz trop i zaprzestaną poszukiwań. Wierzcie lub nie, ale chwile gdy uciekamy przed przeciwnikami są jednymi z najbardziej emocjonujących momentów jakie przeżyłam kiedykolwiek w grach.

Czas poruszyć bardziej techniczne aspekty. Trzeba przyznać – grafika jest, jak na dzisiejsze standardy – dosyć słaba. Nie ma jednak tragedii. Wprawdzie nie ma niezliczonej ilości szaderów bajerów, nie możemy ujrzeć świetnie wykonanych modeli, lecz całość prezentuje się klimatycznie. A to jest najważniejsze. Natomiast mroczne zakamarki zamczyska, niekiedy tylko lekko oświetlone pochodnią potrafią być w przerażający sposób urokliwe.  Dodatkowo bardzo ciekawie prezentują się efekty których jesteśmy świadkiem podczas oglądania przerażających scen czy przebywania zbyt długo w ciemnościach. Oprawa graficzna zdecydowanie nie jest dużym plusem Amnesi, ale prawdziwy gracz wie, że to nie ona jest najważniejsza. Na pewno dobrym posunięciem twórców jest przedstawienie akcji w fpp, to chyba najlepszy zabieg, by pomóc graczom wczuć się w prowadzoną postać. Wspomnę jeszcze o całkiem dobrym silniku fizycznym. Nie każdy przedmiot da się poruszyć, ale dużą część można podnieść i obejrzeć, czy przepchnąć lub rzucić.

Chyba nikogo nie trzeba przekonywać, że muzyka i dźwięki otoczenia grają w horrorze kluczową rolę. Jak jest z tym w omawianej produkcji? Bardzo dobrze. O ile muzyka po prostu została doskonale wpasowana w całość, nie wybijając się na pierwszy plan, to dźwięki… tu po prostu mistrzostwo świata. Często zdarzało mi się że sam dźwięk wywoływał u mnie panikę, prawie cały czas miałem wrażenie że słyszę kroki, krzyki, czy też ryk tropiących mnie bestii. Nie będę się zbytnio rozpisywał – to trzeba usłyszeć. Warto wspomnieć jeszcze o głosach postaci. Tych nie ma za dużo, ale wydaje mi się że zostały zagrane dość dobrze. Nie mam większych zastrzeżeń.

Poprzednie dzieło Frictional Games  – „Penumbra”, wprawdzie też wywoływała strach, ale dopiero Amnesia jest produktem prawdziwie dojrzałym. Jeśli spojrzymy też na budżet gry, a na to – co osiągnęli twórcy w tej produkcji – nie pozostaje nam nic innego, jak podziw i prawdziwy szacunek dla twórców. Mimo że oceny były bardzo wysokie, gra nie została doceniona. Ludzie woleli po raz kolejny kupić identycznego z poprzednimi „Black Opsa”. Mimo wszystko mam nadzieję że jakiś większy wydawca doceni talent ludzi z Frictional Games i pozwoli im w pełni rozwinąć skrzydła. Czekam na to z niecierpliwością

Przejście całości zajęło mi około 7 godzin. Zdaje sobie sprawę że nie jest to niesamowicie dobry wynik, pamiętajmy jednak – horror rządzi się innymi prawami. Prawdopodobnie gdyby gra była dłuższa, sztuczki których używają twórcy spowszedniały by graczom(co bardzo często się zdarza we wszelakich horrorach) – a tak, straszy od początku do końca. Wiem że takie stwierdzenie często pada w recenzjach tej gry, ale i ja muszę to napisać. Amnesia to najstraszniejsza gra od czasów „Silent Hill 2”

Amnesia to gra prawdziwie przerażająca, nie straszy ilością przeciwników, czy też brakiem amunicji. Tu przez większość gry boimy się tego, co może się stać. I to właśnie świadczy o sile produkcji. Jeśli chcesz posmakować prawdziwej grozy, kup Amnesie, zgaś w pokoju światło, załóż słuchawki… i zobacz co kryje się w ciemnościach.

———————————————————————————————————————————————————-

+ Potrafi naprawdę przerazić

+ Klimat

+ Dźwięki

+ Ciekawe zagadki


– Niezbyt oryginalny scenariusz

– Niedzisiejsza grafika


Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

Reklamy

From → Gry

4 Komentarze
  1. kpw5 permalink

    Zgadzam się w niemal 100%! Gry jeszcze nie przeszedłem, ma brzydką grafikę, ale klimat jest na prawdę przerażający! W pewnych momentach, miałem ochotę wyłączyć Amnesię, ponieważ stawała się za ,,ciężka”. A przeszedłem dopiero jej mały kawałek… xD

  2. Divi permalink

    Nie grałem w Amnesię, ale i bez tego dała mi sporo funu. Jak? Filmiki na YT z kolesiami płaczącymi, bo „i heard some noise, dude, i heard noise”.

  3. Właśnie jestem w trakcie poznawania Penumbry, poprzedniej gry (a raczej całej serii) twórców Amnesii. Na pewno sięgnę i po nią, odpowiada mi tego typu klimat.

  4. A ja właśnie muszę powrócić do Penumbry, nigdy nie skończyłem żadnej części, mam gdzieś pudełko ze „złotą edycją”, czy czymś takim. Tylko zastanawiam się, czy po Amnesi jeszcze coś mnie przestraszy ;)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: