Skip to content

Nie szczędź czasu, żeby być szczęśliwym.

Styczeń 4, 2011

 

Czas – bezlitosna potworność. Lecą godziny, dni, tygodnie, bez znaczenia i wagi, aż raptem sekunda i okazuje się, że nie sposób jej cofnąć, nie sposób wymazać.


Na wstępie chciałbym zaznaczyć jedną rzecz. Zdaję sobie sprawę iż jest to temat oklepany bardziej niż człowiek pyskujący bandzie drechów, jednak moim zdaniem to nie znaczy że nie wypada już się dzielić swoimi przemyśleniami na ten temat. Oczywiście w głównej mierze będzie to wpis bardzo osobisty, szczególnie pierwsza połowa tekstu.

Do rozmyślań na temat przemijania skłoniło mnie parę rzeczy, przede wszystkim nadejście nowego roku. Z pozoru nic wielkiego, przeżyłem to już wiele razy. Ale gdy zdałem sobie sprawę że to już dwudziesty rok mojej egzystencji na tym padole łez, poczułem chęć podsumowania mojego krótkiego życia. Co właśnie bezpośrednio wiąże się z przemijaniem.

Znacie to uczucie, gdy oglądacie zdjęcia z przed dziesięciu lat i wydaje wam się jakby to było wczoraj? Oczywiście że znacie, chyba każdy coś takiego kiedyś odczuł. Pamiętam doskonale moje dzieciństwo – nie mogę wyjść z podziwu, jaki wtedy świat wydawał się prosty. Człowiek nie miał prawdziwych problemów, więc większość czasu mógł poświęcić zabawie czy robieniu użytku ze swojej wyobraźni. Właśnie, wyobraźnia – to jest jedna z tych rzeczy, których może nie straty, ale przytępienia żałuję najbardziej. Podam przykład. Dawno, dawno temu razem z moim braćmi ciotecznymi uwielbialiśmy latać po lesie z gałęziami imitującymi miecze. Takie bardzo prymitywne „Larpy” ;) Nie to jednak dawało nam najwięcej frajdy. Najwspanialsze z tamtego okresu było to, jak wspaniale działała moja dziecięca wyobraźnia – potrafiłem sobie wyobrazić że pole jest pustynią, las nieprzebytą puszczą, a rzeka ogromnym morzem. Nie wspominając już o wymyślaniu potworów które jako dzielni wojownicy okładaliśmy patykami. Uśmiecham się do tych wspomnień, szczególnie dlatego – że gdy do nich wracam, ja nie widzę siebie latającego z kawałkiem drewna po lesie,  ja widzę dokładnie to co sobie wtedy wymyśliłem. Potęga wyobraźni.

Mam nadzieję że coś się z tego uchowało gdzieś głęboko we mnie, zważywszy na to kim chcę zostać w przyszłości.

Tak, te beztroskie dzieciństwo uważam za najlepszy okres w moim życiu.

Na pewno chodząc już nawet do podstawówki, większość z was, albo chociaż wasi rówieśnicy powtarzali „Jak ja bym chciał być już dorosły, mógłbym robić co chcę” – Prawda że brzmi znajomo? Też oczywiście przez pewien czas tak myślałem, jednak zaskakująco szybko zdałem sobie sprawę że dorosłość wcale nie będzie taka różowa. Teraz, powoli wkraczając w dorosłe życie, zaryzykowałbym nawet stwierdzenie, że wcale nie oznacza większej wolności, przynajmniej tak, jak ja ją postrzegam. W starszych latach dochodzi coś nowego i dla niektórych niezwykle zaskakującego – odpowiedzialność. Studia, praca, załatwianie najróżniejszych pierdół, podatki, rodzina… Człowiekowi zostaje mało chwil dla samego siebie, jego wyobraźnia zostaje ograniczona przez brak  czasu oraz skupienie się na bardziej, powiedzmy „przyziemnych” sprawach, które po prostu muszą być załatwione. By przeżyć w tym świecie. Jako dzieci, większość z nas nie zaprzątała sobie czymś takim głowy.

Śmiesznie też dla mnie, jak z perspektywy czasu prezentują się problemy „szkolne”. Minął dopiero rok odkąd skończyłem edukację z „MEN”, a niektóre rzeczy, szczególnie te związane z nauką wydają mi się błahe. Naprawdę z chęcią cofnął bym się te kilka lat do tyłu, by przeżyć niektóre chwile jeszcze raz.

Napisałem „przeżyć jeszcze raz”, ale to nie do końca tak. Naprawdę wielu rzeczy które zrobiłem w życiu żałuję, są też takie, których żałuję że nie zrobiłem. Jednak stało się. Życie jest ciągiem, nie można w żaden sposób zamazać naszych decyzji. To właśnie one powodują, że jesteśmy tym, kim jesteśmy. Tak, każdy popełnia też błędy, nieprzemyślane wybory… ale to właśnie na nich się uczymy, to one nas kształtują. Moim zdaniem należy żyć ze świadomością błędów przeszłości, nie można ich negować. Jednak ciągłe oglądanie się za siebie też nie jest dobre.

Ostatnio zdałem sobie z tego sprawę. Sporo narzekam na siebie, czy na wielki szmat czasu, jaki już jestem sam(na szczęście tylko w znaczeniu „bez partnerki”, nie ogólnie). Nie za bardzo skupiałem się na tym co się teraz wokół mnie dzieje. Wspomnienia są piękne, potrzebne niczym powietrze. Lecz nie o to w życiu chodzi by myśleć tylko o przemijaniu. Im człowiek starszy, tym bardziej życie wydaje się uciekać przez palce. Trzeba je chwytać, świadomie.

Trzeba walczyć o to, by nasze aktualne życie stało się w przyszłości pięknym wspomnieniem.

Każda chwila naszej egzystencji to moment, w którym możemy coś zmienić. Problemem jest tylko w tym czy naprawdę chcemy tych zmian? Czy jesteśmy w stanie – po prostu coś  w swoim życiu zmienić? Wszystko zależy od nas.

 

Advertisements

From → Felietony

9 komentarzy
  1. Adam permalink

    Czasem uśmiecham się do wspomnień, piękne dzieciństwo to fajna sprawa. Jedna osoba jak jej kiedyś powiedziałem, że zawsze się uśmiecham jak wracam myślami do dzieciństwa odpowiedziała, że zazdrości mi tego. Co takiego było w tym dzieciństwie? Ogromna wolność.

  2. Wielki Szu permalink

    Cóż powiedzieć mam, było minęło, szkoda szkoda. Nie ma co tęsknić za przeszłością, twórzmy teraźniejszość naszą przyszłość co by była lepsza jak dzieciństwo ;P A Ciebie ojcze duchowny namawiam do zakupu motocykla :D

  3. McFlash permalink

    Przez pewien czas byłem dorosłym dzieckiem, czyli młodym, co poważny jest i sprawami zbyt ważnymi dla niego zajmował się. Teraz jestem znowu dzieckiem, bo to stan umysłu. W tym roku skończę 19 lat i zaliczę maturę – to nie zmienia faktu, że jestem dzieckiem.
    Na sylwestra byłem z grupą ludzi w górach. Po fajerwerkach wracaliśmy ze stoku do domku. Szedłem z przyjaciółką, która minimalnie narzekała, że już w styczniu będzie świętować 19 urodziny. Odwróciłem się, dotknąłem palcem jej czoło i powiedziałem, że to tutaj jest dzieckiem. Moje słowa były prawdziwe. No i zostały dobrze przyjęte ^^
    Tak więc pamiętam, Sad, że dzieckiem może być nawet 70-latek. Jasne, dochodzi odpowiedzialność, ale jednak to dziecinne spojrzenie na świat pozostaje u takich ludzi i sprawia, że życie jest piękne. Trzymaj się tego.

    • Dziękuje za słowa dające nadzieję ;) Ostatnio nie mam czasu zbytnio na nic, ale w głębi czuję że moja wyobraźnia czeka uśpiona, do momentu aż dam jej szansę na nowo stać się czymś ważnym w moim życiu. Podejście dzieci do życia jest wspaniałe, mam nadzieję że będę potrafił coś z tamtych czasów przenieść do mojego aktualnego życia.

      • McFlash permalink

        Nie czekaj, aż będziesz miał czas na wyobraźnię. Otwórz szeroko drzwi, połóż ciasteczka (tylko dużo!) na stole i nim zdążysz spojrzeć na zegarek, już będzie się zajadała słodyczami. Dzięki niej zwykła codzienność (czy tylko dla mnie dziwnie brzmi takie połączenie?) przestaje być szara. Sam nieraz zamiast rozpaczać czy przejmować się czymś po prostu sobie marzę.
        Ano dzieci mają genialne podejście do życia. Takie banalnie proste i pozbawione prawdziwych uprzedzeń. Spokojnie można patrzeć na życie tak jak one, nawet jeśli dokumenty mówią wyraźnie i groźnie: „Jesteś już dorosły i masz być nudnym smutasem”.
        I na koniec tegoż mego tekstu nieco dobrej muzyki, która do tematu wspaniale pasuje http://www.youtube.com/watch?v=fxy535KfRZw

  4. Divi permalink

    Najbardziej spodobało mi się stwierdzenie „Życie jest ciągiem…”. Z wszystkim, co napisałeś mogę się zgodzić, choć leci mi dopiero osiemnasty rok życia. Ale tak naprawdę zarówno przede mną, jak i przed Tobą jest jeszcze sporo do przeżycia. Choć też po trochu żałuję, że lata beztroskiego dzieciństwa mam już za sobą.

  5. Kurde, znowu sobie uświadomiłem jaki to stary jestem, a mam niespełna osiemnaście lat. Owszem, patrząc na zdjęcia z dzieciństwa wydaje mi się, że wszystko zdarzyło się zaledwie wczoraj, ale jak spojrzę na datę, to – „kiedy to było?!”.Kocham sięgać wspomnieniami do czasów, kiedy świat był taki wielki, ja taki dzieciaczek, który myślał, że będzie stał w obronie dobra z super mocami. Jeśli chodzi o bieganie po lasach, to u mnie też się zdarzało, wtedy się nie ratowało księżniczek, tylko jak wspomniałeś nawalało w najróżniejsze potwory. Jednak ja głównie pamiętam, że po odcinku Dragon Ball’a, wydawało mi się, że jednym ruchem ręki potrafię rozsadzić cały dom:) No, ale wszystko nie zmienia faktu, że do dziś czuję w sobie takiego młodego Ja – tylko dziś zachowuje pozoru w miarę poważnego (prawie)osiemnastolatka. Pozdrawiam.

  6. kpw5 permalink

    Wiek robi swoje. Ginie chłopczyk a pojawia się dojrzały facet. Są jednak specyficzne osoby, które mimo coraz to starszego wieku, pozostają ciągle takie same. Znam ludzi, którzy byli strasznie dziecinni, są i tacy już będą. Bo dla nich nie ma sensu przejmować się, że coś się nie udało. Wychodzą z założenia, iż uda się następnym razem. Chętnie pobiegaliby po lesie niszcząc kolejne to hordy potworów.
    Faktem jest to, że takie ,,duże dzieci” mają tendencję do przesadzania i nieraz denerwują, jednak podziwiam ich czasami, że nie ulegają naciskowi i są jacy są. Nie każdemu udaje się utrzymać wyobraźnię małego dziecka, która to przecież ma nieograniczony potencjał.

  7. oberstuntbandfurher kreg grupen SS permalink

    stary podziwiam Cie piekniej bym tego w słowa nie ubrał :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: