Skip to content

„Ostatni normalny rocznik” – czyli świat się kończy.

Marzec 25, 2012

Do napisania tego tekstu zainspirowało mnie przeglądanie facebookowego profilu pewnej młodej damy, na którym znalazłem taką właśnie informację „Rocznik 1996 – ostatnie normalne pokolenie”. Reakcja organizmu niby poprawna – parsknąłem śmiechem, ale po chwili przyszły pewne dziwne myśli… Coś tu było nie tak… Ano, poczułem się głupio, bo identyczne przemyślenia miałem z rówieśnikami, tylko oczywiście zamiast Anno Domini 1996, wstawiliśmy nasz rok urodzenia. Dokładnie to samo o swoich rocznikach sądzą ludzie w innym wieku – począwszy na niewiele starszych ode mnie osobach, na emerytach skończywszy. O czym to świadczy, który rocznik ma faktycznie rację? Każdy. Swoją.

Stawiam garść miedziaków, że gdyby opowiedzieć średniowiecznemu chłopu o tym, iż kilkaset lat później będzie istnieć coś takiego jak „czas wolny” – złapałby się za głowę, nie dowierzając, że zwykły człowiek może sobie pozwolić na takie trwonienie czasu. Wszystko się zmienia, kultura i moralność ludzi również, szczególnie w okresie, w jakim przyszło nam żyć.  Spójrzmy chociaż na wspomnianego na początku facebooka – prawie wszyscy ciągle pamiętamy czasy „przed”, gdy chwalenie się swoim prywatnym życiem na stronie www wydawało się głupotą. Teraz większość nastolatków  ma profil w tym serwisie, nie dla przyjemności, ale dlatego, że inaczej zostaliby w ten czy inny sposób wyobcowani. Szczególnie dotyczy to najmłodszych, dla których świat bez komórek i internetu jest abstrakcją. Ale najlepszym przykładem na to jest bardzo szybkie skracanie się średniego wieku inicjacji seksualnej. Żeby była jasność – rozumiem doskonale jak się zmienia świat, ale postawmy sprawę jasno – dzieci nie dojrzewają emocjonalnie na tyle szybko, by podejmować taką decyzję świadomie. Podobnie sprawa ma się z szeroko pojętą tolerancją. Równouprawnienie kobiet, związki homoseksualne, tępienie wszelkich oznak rasizmu… stop. Tolerancja to z pozoru wspaniały wynalazek, który chciałoby się popierać z całego serca, ale niektórzy chyba za bardzo się rozpędzają. Poprawności politycznej za to się brzydzę, przynajmniej w takiej chorej formie, w jakiej bywa serwowana, bo niszczy coś, co kiedyś nazywano „wolnością słowa”. Właśnie w imię walki o równość zdarzają się takie sytuacje – muzułmanki z Somalii napadły Angielkę, wrzeszcząc „Zabić białą szmatę!”, oczywiście uniknęły więzienia, bo rasizm i parszywość to domena białych, najlepiej heteroseksualnych ludzi. Inny przykład z Anglii – siedmioletni chłopczyk dostał wpis na całe życie o „incydencie rasowym” gdyż zapytał się swojego czarnego kolegi „Jesteś czarny, pochodzisz z Afryki?”. A zdajecie sobie sprawę, że w niektórych krajach powstają grupy popierające, a nawet partie pedofilów? Dlaczego właściwie o tym piszę? Bo kolejne pokolenia przyjmują nowe wzorce zachowań, to co dla starszej osoby jest szokujące, dla młodej nie jest już niczym specjalnym.

Teraz popatrzcie na swoich rodziców i dziadków – często nie potrafią się przekonać do korzystania z komputera, nie widzą potrzeby używania internetu. Nas to dziwi, lecz wyobraźcie sobie przyszłość. Tak jak starsze pokolenie ma opory przed korzystaniem z nowinek technologicznych, tak my możemy kiedyś, mimo śmiechu młodego pokolenia – mieć wątpliwości co do wszczepienia sobie chipa do mózgu, pozwalającego na ciągłe połączenie z siecią, czy zamontowanie ulepszeń biomechanicznych. A kto wie jakie jeszcze cholerstwa przyniesie przyszłość?

Krążę wokół tematu, lecz o co mi naprawdę chodzi? Musimy zrozumieć, że świat się nieustannie zmienia. „Upadek obyczajów” trwa od początku cywilizacji. Nie można jednoznacznie stwierdzić o kolejnych rocznikach „ostatni normalny”, nie oceniajmy pochopnie. Wszyscy wychowywaliśmy się w trochę innych warunkach. Czy to wina jednostki, iż nacisk społeczeństwa kieruje się w taką, a nie inną stronę? Młoda osoba przyjmuje podchwycone u rówieśników zachowania, dzieje się to właściwie wbrew jej woli. Nam pozostaje starać się, by zmiany nie galopowały zbyt szybko, w złym kierunku, co nie jest łatwe – bo stwierdzenie, że coś jest złe – to rzecz czysto subiektywna.

Reklamy

From → Felietony

10 Komentarzy
  1. Anonimus permalink

    Dawno tu nie zaglądałem, aż zapomniałem, że całkiem fajnie piszesz :P

  2. radiim permalink

    Już pomijając wszelkie czynniki zewnętrzne (technologie, zmieniający się świat itp.) to raczej w większości przypadków jest tak, że młodszych się uważa za gorszych. Chociaż z wiekiem to powoli mija. Ale przykładowo, przypomnij sobie podstawówkę. Ty byłeś w 6 kl. a Ci z 5 to już były dzieciaki, mniej rozgarnięci, gorsi. A idąc dalej tym tropem, to jest często uwydatnione w filmach fabularnych, tych polskich i zagranicznych no i książkach (szczególnie w lekturach pod./gim.). Więc już odstawiając na bok wymienione przez Ciebie czynniki wchodzi chyba najważniejszy – ludzka mentalność, pycha (?). Ciężkie rozkminy :P

    • Mniej więcej również o to co napisałeś mi chodziło, choć może średnio to widać w tekście. Ogólnie racja – będąc tylko rok starszy, człowiek do wszystkich nawet rok młodszych mówił – „młody” ;) Z wiekiem aż tak proste myślenie przeszło, lecz zazwyczaj przechodzi w coś innego – nawet nie tyle wywyższanie się, co zwykłe narzekanie, że z tego świata nic nie będzie. No, przynajmniej ja coś takiego widuję często.

  3. Anonim permalink

    „Sad statue” oby więcej takich tekstów uwielbiam czytać Twoje wpisy mimo tego że tyle razy o tym rozmawialiśmy . Zacząłem się zastanawiać czy napiszesz kiedyś o jednym z tych tematów „bez dna” które tak często podejmujemy ale doszedłem do wniosku ze prawdopodobnie zabrakło by Ci miejsca na dysku XD

    • Boję się trochę o nich pisać, bo jak sam zaznaczyłeś – są bez dna. I właściwie do niczego konstruktywnego bym nie doszedł. Ale pomyślę ;)

  4. Divi permalink

    Kiedyś też byłem zdania, że „mój rocznik” jest najlepszy. Jednak z czasem człowiek poznaje osoby w różnym wieku, z którymi jest w stanie porozmawiać praktycznie o wszystkim bez większych spięć i gadania „ty jesteś za młody/stary, żeby to zrozumieć”. Z czasem zaczyna się zapominać o wieku drugiej osoby i jest dla nas rówieśnikiem. Poza tym już po skończeniu gimnazjum zaczynają się zacierać różnice pomiędzy 16-latkiem a np. 20-latkiem.

    • Racja co do tych różnic. Jak się jest nastolatkiem/dzieckiem, to nawet rok, dwa różnicy faktycznie sporo zmienia, bo człowiek się dynamicznie rozwija. Potem te granice się zacierają.

  5. Bemeba permalink

    Na początku myślałam, że wpis będzie na temat reformy edukacyjnej – tylko, że ostatnim rocznikiem sprzed reformy jest 95, a nie 96.

    A ja nie chcę być stara, o! :P Zaś mam 19 lat, więc jeszcze niektórzy próbują być starsi na siłę…
    Chociaż przyznam, brakuje mi samodzielności.

Trackbacks & Pingbacks

  1. “Poglądy są jak dupa…” « Steal This Blog
  2. Gorzkie żale gimbazjalne. | Steal This Blog

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: