Skip to content

Uwierz w ducha, czyli „Supernatural”

Lipiec 5, 2012

Gdy pewna osoba poleciła mi „Supernatural”(polski tytuł – „Nie z tego świata”) byłem nastawiony raczej sceptycznie. Stacja The CW kojarzyła mi się przede wszystkim z serialem „Pamiętniki wampirów”, który nie jest tragicznie zły, ale skierowany głównie do nastoletnich fanek „Zmierzchu”. Spodziewałem się głupiutkiego, prostego serialu – dlatego dużo wody w Wiśle musiało upłynąć, zanim w końcu przełamałem wewnętrzną niechęć. I muszę przyznać, że już po obejrzeniu pierwszego odcinka, moje wątpliwości uleciały. Tekst jest komentarzem do pierwszego sezonu.

Poznajemy historię dwóch braci, Deana i Sama Winchesterów. Będąc dziećmi, byli światkami wymykającemu się logice, paranormalnemu wydarzeniu, podczas którego zginęła ich matka. Wychowani przej ojca na łowców istot „nie z tego świata”, nie mieli normalnego dzieciństwa. Całe życie przygotowywali się do swojego zadania, a także znalezienia demona, który odpowiada za śmierć ich rodzicielki. Gdy zwykłe dzieciaki zamartwiały się, co zrobić z pryszczami – oni uczyli się skutecznie zabijać i przeprowadzać rytuały.

Nie będę bardzo wnikał w fabułę, bo ta okazuje się zaskakująco ciekawa. Forma opowiadania historii przywodzi na myśl „The X-Files”, Rodzeństwo rozwiązuje kolejne „sprawy”, ale gdzieś w tle cały czas przewija się motyw ich trudnego dzieciństwa, zemsty, specyficznych kontaktów z ojcem, jak i między nimi samymi. Nie brakuje także odcinków, w których skupiono się na głównej linii fabularnej. Dobrze to wyważono, z jednej strony cały czas spotykają coś nowego, z drugiej – ciągle dzieje się coś w ich skomplikowanych relacjach. Dzięki takiemu zabiegowi, widz nieustannie jest zaskakiwany, a jednocześnie, nerwowo obgryzając paznokcie, czeka na kolejne odcinki – bo podobnie jak Sam i Dean, chce zrozumieć, dlaczego to ich spotkało..

 

Muszę przyklasnąć pomysłowi, by w roli bohaterów umieścić braci. Każdy, kto ma rodzeństwo, doskonale zdaje sobie sprawę, jak niekiedy ciężko dojść do porozumienia z osoba, z którą spędziło się całe dzieciństwo. A jednocześnie zrobiliby wszystko, by się nawzajem chronić. Doskonale pokazano jedyną w swoim rodzaju więź, łączącą rodziny. Każda kłótnia, do jakiej między nimi dochodzi, sprawia wrażenie autentycznej. To coś świeżego, bo ileż można oglądać w serialach typową parę bohaterów – kobietę i mężczyznę, między którymi miesza się miłość i przyjaźń? Tu też dochodzi do czegoś podobnego, ale i tak jest to miłą odskocznią od sztampowych bohaterów większości tego typu opowieści. Wydawać by się mogło, że ciężko zapełnić 22 odcinki pomysłami i „tragizmem” skupionym głównie wokół dwóch postaci – lecz w tym wypadku się udało. Często jesteśmy też świadkami nieco dziecinnych zachowań, zaczepek. Ale w przypadku rodzeństwa, takie zachowanie w każdym wieku jest jak najbardziej zrozumiałe i normalne ;). Bogatą inwencję twórczą, należy pochwalić. Oczywiście Sam i Dean nie są jedynymi postaciami, kluczowy dla scenariusza jest również ojciec chłopaków. To wszystko, reszta postaci stanowi jedynie tło. Owszem, kilka postaci przewija się więcej, niż w jednym odcinku, w ten czy inny sposób wpływając na przebieg historii, ale nie stanowią zbyt ważnego elementu.

 

Wspominałem o bohaterach, czas nakreślić kilka słów o aktorstwie. W Sama wcielił się niejaki Jared Padalecki, natomiast rolę Deana przyjął Jensen Ackles. Obaj panowie są młodzi i niezbyt doświadczeni, co nie wróżyło nic dobrego, ale obyło się bez wpadki. Dobrze wywiązują się ze swojego zadania. Ich spore umiejętności widać przede wszystkim podczas dramatycznych kłótni rodzinnych, gdy wypominają sobie nawzajem błędy i szukają winnego całej sytuacji. Panowie świetnie potrafią oddać emocje. Jared młodszego, wrażliwszego z braci. Jensen – samotnika, bardziej opanowanego(a przynajmniej takiego udający), ale i pewnego siebie,, „starszego brata”. Ukazanie tak dwóch, przeciwstawnych sposobów patrzenia na świat, skutkuje tworzeniem się bardzo specyficznej atmosfery wokół relacji rodzeństwa. Wystarczy spojrzeć na malującą się na ich twarzach, żywiołową ekspresje. Zdecydowanie posiadają smykałkę do aktorstwa, choć bez przesady – grają bardzo dobrze. Tylko tyle i aż tyle. Ojca zagrał Jeffrey Dean Morgan, jest fundamentalną dla serialu postacią, jednak nie pojawia się za często – ale odegrał swoją rolę dobrze.

Przy tematyce demonicznej, bardzo ważną rolę pełnią rekwizyty i scenografia. Te pierwsze – m.in. rysunki, notatki, dziwne symbole, naszyjniki, broń, wygląd maszkar – wygląda to wszystko odpowiednio klimatycznie. Ani razu nie miałem odczucia, że coś wygląda kiczowato, a w przypadku tej tematyki powszechnie się to zdarza. Jeśli o scenografię chodzi, tu również nie mam nic do zarzucenia. Bohaterowie zwiedzają typowe dla horrorów, ale ciągle fajnie zaaranżowane miejscówki. Co nie zmienia faktu, że większość akcji toczy się w normalniejszych miejscach.

Seriale nie mogą się najczęściej poszczycić zbyt wysokimi budżetami, więc zazwyczaj technicznie leżą. W przypadku „Supernatural” nic takiego nie ma miejsca. Montaż jest dobry, co jakiś czas zostajemy zaskoczeni oryginalnym ujęciem, nie mamy wrażenia, że kamera pokazuje coś mało istotnego w danym momencie. Jako że mamy do czynienia z paranormalnymi zjawiskami, nie mogło zabraknąć efektów specjalnych. Sezon pierwszy ma już kilka lat na karku, lecz bodaj tylko raz, czy dwa jakiś efekt lub monstrum zostało wykonane poniżej poziomu. Tak dobre wrażenie nie wynika z zaawansowanych i drogich efektów, ale z inteligentnego ich używania. Występują wtedy, gdy naprawdę są potrzebne. O ile do strony graficznej, mogę mieć kilka zastrzeżeń, tak muzyka i dźwięki są kapitalne. Spodobały mi się przede wszystkim króciutkie dźwiękowe „podkreślacze” końcówki jakiejś ważnej, albo szokującej sceny.

Jaki właściwie gatunek reprezentuje historia Sama i Deana? Cóż, po części to serial obyczajowy, lecz zaznaczam, że ten aspekt nie jest nudzący, wręcz przeciwnie. A po części nawiązuje do horroru. Na pewno jednoznacznie nie można „Supernatural” nazwać straszakiem, jednak wiele scen, jak i ogólna tematyka tworzą mroczną atmosferę. Przyznam, że zdarzyło mi się odczuwać niepokój, co u mnie jest rzadkością. Na uwagę zasługuje sposób, w jaki autorzy grają z oglądającym. W momencie, gdy człek jest pewny, że dojdzie do kulminacji… nic się nie dzieje. I tym podobne sztuczki. Trudno rzecz opisać słowami, trzeba zobaczyć, jak zgrabnie to wszystko działa.

Pora zmierzać w stronę podsumowania. Jak wcześniej zaznaczałem – nie oczekiwałem zbyt wiele po tej serii. Ot, jakaś tam bajeczka dla napalonych nastolatek. Dostałem coś zupełnie innego. Dobrze zrealizowany serial, opowiadający naprawdę interesującą historię. Sama tematyka zaś, również mnie bardzo pociąga. Jeśli ktoś, podobnie jak ja, ceni sobie okultystyczne motywy, lubi „duszne” klimaty i interesuje się po trosze tematyką paranormalną – szczerze polecam. W innym wypadku, sądzę, że też warto spróbować. A nuż dana osoba przełamie się i doceni ten bardzo dobry serial, któremu jednak ciągle do doskonałości trochę brakuje.

Advertisements

From → Seriale

6 komentarzy
  1. Supernatural jest świetne, jednak w pewnym momencie człowiek zastanawia się, do czego to wszystko prowadzi. Wydaje mi się, że serial ten można było spokojnie zamknąć już sezon lub dwa wcześniej. Nie chcę zbytnio spoilerować, ale w każdym sezonie pojawia się „coś” potężniejszego. Albo twórcy w końcu zakończą tą świetną opowieść ósmym sezonem, albo będą to ciągnąć tak długo aż Sam i Dean spotkają samego Boga, bo nikt silniejszy już nie będzie w stanie im podskoczyć.

    • Jestem dopiero w połowie drugiego sezonu, ale przyznam, że już teraz trochę coś takiego odczuwam. Póki co jednak, ogląda mi się świetnie.

  2. Anonim permalink

    z niecierpliwościa czekam na recenzje kolejnych sezonów

    • Gdybym oglądał ten serial na bieżąco, to może i zrobiłbym coś takiego. Ale recenzje kolejnych sezonów raczej się nie pojawią. Choć gdy skończę wszystkie sezony, z pewnością do tematu „Supernatural” powrócę.

  3. kpw5 permalink

    Supernatural jest niezłe, tym bardziej, że serialów tego rodzaju wartych obejrzenia jest w moim odczuciu bardzo niewiele. Sam to oglądałem, jednak w przypadku pierwszego sezonu, miałem wrażenie, że główna linia fabularna schodzi na bok i jest jedynie pretekstem do pokazywania kolejnych to rodzajów potworów, czyli wątek poboczny staje się w zasadzie wątkiem głównym. Ponadto te kłótnie braci są w pewnym momencie męczące, bo… Co za dużo to niezdrowo :) Obejrzeć jednak zdecydowanie warto! :D

Trackbacks & Pingbacks

  1. Seriale godne polecenia. Część Druga i ostatnia. « Steal This Blog

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: