Skip to content

Drogi pamiętniczku, dzisiaj umarłem, czyli „The Binding of Isaac”

Sierpień 1, 2012

Niezależni twórcy specjalizują się w szokowaniu stylistyką i fabułą swoich produkcji. Ale nawet w zalewie dziwacznych i niepokojących tytułów, The Binding of Isaac znacząco się wyróżnia. Edmund McMillen, twórca Isaaca, już nie raz popisał się dziwacznymi pomysłami – że wspomnę tylko „Gish” oraz „Super Meat Boy”. Obie porządnie zakręcone, jednak dopiero historia Isaaca jest magnus opus dziwacznej twórczości tego projektanta.

Wystarczy obejrzeć intro, by poczuć, że coś tu jest nie tak. Oto matka naszego bohatera usłyszała głos Boga, który nakazał jej zabić swojego potomka. Isaac nie miał wyjścia, chcąc uniknąć śmierci schował się w piwnicy. Ku jego zaskoczeniu, napotkał tam wielki, wielopoziomowy labirynt. Spotyka tam rzeczy tak obrzydliwe i groteskowe, że zwyczajnie nie da się ich brać na poważnie.

Poczynając od zwykłych owadów, pająków, poprzez obślizgłe glizdy, robaki, zmutowane rodzeństwo, na „nie do końca martwych płodach” skończywszy. Do tego wszędzie dookoła walają się odchody wspomnianych kreatur. Prawda, że zrobiło się przyjemnie?

Wielu zapewne założyło teraz, że mamy tu do czynienia z jakąś parodią horroru lub slasherem. Nic z tych rzeczy. The Binding of Isaac reprezentuje praktycznie wymarły gatunek roguelike. Charakteryzuje się on ogromną losowością świata, zwiedzaniem przepastnych lochów, krótkim czasem rozgrywki oraz rozwijaniem postaci. Wszystko to znajduje się i tutaj, choć rozwój naszego bohatera wygląda zupełnie inaczej niż w podobnych grach, ale o tym później. Początkowo produkcja może wydawać się prostacka, gdyż właściwie możemy tylko chodzić i strzelać(łzami, co świetnie wpasowuje się w klimat) oraz od czasu do czasu użyć jakiejś znajdźki. To bardzo złudne wrażenie. Przy każdej rozgrywce jesteśmy zaskakiwani. Szczególnie widać to na przykładzie przedmiotów i różnych „bonusów” jakie możemy zdobyć. Po rozegraniu dziesiątek sesji za każdym razem spotykamy coś nowego. Żadne ze wspomnianych nie posiada praktycznie opisów działania, dlatego trzeba uczyć się metodą prób i błędów. Na ten przykład – gdy złapiemy raka(tak, raka), Isaac szybciej „produkuje” łzy. Dostajemy też inne przedmioty, które nie działają pasywnie, dziesiątki różnorakich kart o nieprzewidywanym działaniu, tabletki i tym podobne. Jest również miejsce na specjalną broń, która zdecydowanie ułatwia przemierzanie zapełnionych obrzydliwościami podziemni. Bohater posiada kilka „serduszek” będących tu oczywiście odzwierciedleniem punktów życia, z czasem możemy zwiększyć ich ilość(lub odnowić stracone), ale również np. poświęcić część żywotności przy mrocznym ołtarzu, zyskując tym samym kolejne bonusy. W ekwipunku znajdują się także klucze i pieniądze. Te pierwsze służą oczywiście do otwierania przeróżnych zamków, te drugie – kupowaniu przedmiotów, żyć, czy graniu w jednorękiego bandytę.

Gra zawiera jeszcze masę innych, specyficznych pomysłów – takich jak kolczaste drzwi(przejście przez nie wiąże się z utratą życia), albo ukryte lokacje ze skarbami. Nie starczy miejsca, by opisać wszystko.

Maszkary jakie spotykamy idealnie pasują do reszty otoczki, są tak dziwaczne, że właściwie trudno je nazwać, a co dopiero opisywać. Z pewnością świetnie je zróżnicowano. Z każdym walczy się inaczej, a gdy wejdziemy do pomieszczenia zapełnionego kilkoma rodzajami przeciwników, robi się gorąco. Jak można się domyślać, najciekawsi są bossowie, których spotykamy na końcu każdego poziomu. Jest ich masa, podobnie jak w przypadku szeregowych oponentów, tak i tu warto mieć na każdego sposób. A ich wykonanie jest jeszcze bardziej groteskowe. Płody zombie, rozkładające się wnętrzności, poskręcane kończyny… Na monotonność w tym przypadku trudno narzekać.

Wspominałem o ciekawej stylistyce, ale sądzę, że w tym wypadku należy się jej osobny akapit. Właśnie odurzająca wręcz groteska sprawia, iż całość tak ciekawi gracza. Napisałbym, że stylowa grafika 2D jest sympatyczna, ale to chyba nie na miejscu… tak więc może się podobać. Muzyka zaskakuje swoim poziomem. Spodziewałem się albo prostego, wesołego brzdękania kontrastującego z masakrą na ekranie, lub zbyt poważnej, mrocznej muzyki. Tymczasem mamy tu unikatowy soundtrack. Nie sprawia wrażenia posępnego, ale posiada własny charakter, niepokoi nasz zmysł słuchu i idealnie pasuje do tego, co widzimy na ekranie.

The Binding of Isaac jest krótkie. Ale nie przejdziecie go za pierwszym, drugim, a pewnie nawet i za dziesiątym podejściem. Wymaga wprawy i trzymania kciuków, za „wylosowanie” odpowiednich bonusów. A nawet, gdy skończycie rozgrywkę – za wiele czynności wykonanych w grze, czy właśnie za samo jej przejście – odblokowywane są nowe postacie, przedmioty i przeciwnicy. To nie jest gra naraz, to gra na setki kolejnych rozgrywek. A pewnie i wtedy nie odkryjecie jej wszystkich sekretów. Co najciekawsze, mimo groteskowego, mrocznego klimatu, mimo ociekania krwią i flakami, mimo całej tej obrzydliwości, nie czujemy odruchu wymiotnego albo chęci jak najszybszego usunięcia gry z dysku. Dzieła Edmunda nie powinno się brać na poważnie. Nie sądzę też, by była to swoista parodia i wyśmiewanie, np. czyichś poglądów religijnych czy dzieci chorych na raka. Niektórych może od razu odrzucić od monitora, ale sądzę, że trzeba spojrzeć na sprawę przychylniejszym okiem. To najzwyklejsza, nie blokowana przez wydawcę swoboda twórcza. Prosty, a zarazem inny za każdym podejściem gameplay i oryginalna, groteskowa stylistyka powodują, że naprawdę warto się w nią zaopatrzyć. Szczególnie biorąc pod uwagę niską cenę(najlepiej kupić od razu z dodatkiem). Polecam, nie tylko świrom.

Reklamy

From → Gry

3 Komentarze
  1. Divi permalink

    Grałem, ale nie zabrnąłem daleko. Gra jak dla mnie ma całkiem porządny poziom trudności i wydaje się być oporna. Muszę znowu do niej podejść w wolnym czasie.

  2. Michał Stonawski permalink

    Jej, słodkie :)
    Wezmę się za to ^^

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: