Skip to content

Próbowałeś wyłączyć i włączyć ponownie? Czyli „IT Crowd”

Wrzesień 10, 2012

Jak każdy zamek posiada przepastne lochy, tak każda korporacja posiada tajemnicze podziemia. Myszkują tam dziwaczne istoty, zwane potocznie „komputerowcami”. I robią, no wiecie, te rzeczy od komputerów.

Znając kilku informatyków mogę stwierdzić, że często ów stereotyp jest niepokojąco bliski prawdy. I właśnie o tym opowiada IT Crowd. W katakumbach Reynholm Industries mieszka dwóch specyficznych panów – Roy, Irlandczyk noszący koszulki z geekowskimi motywami, na wszelkie sposoby próbujący pokazać innym, jakim to „spoko” jest kolesiem oraz Moss, „schludnie” uczesany, noszący zawsze klasyczną koszulę w kratę i krawat facet, który dalej mieszka z matką, na dodatek to typ zupełnie aspołeczny, nieradzący sobie w kontaktach z ludźmi. Do tego oryginalnego duetu niespodziewanie dołącza rudowłosa imieniem Jen, której znajomość komputerów kończy się na wysyłaniu e-maili. Jak z pewnością się domyślacie, całość nieuchronnie prowadzi do katastrofy…

Przyznać trzeba, że bohaterowie zostali świetnie zarysowani. Począwszy od sympatycznego Roy’a(Chris O’Dowd), który ciągle próbuje zmienić swój wizerunek nudziarza i dziwaka, poprzez Mossa(Richard Ayoade), który ciągle mu te próby utrudnia, na Jen(Katherine Parkinson), stanowiącej niejako pomost pomiędzy „otchłanią”(działem IT), a resztą świata skończywszy. Każda postać ma swoje chwile, nie ma odczucia, że któraś nie pasuje do reszty. Świetnie się uzupełniają, a wybranie swojego ulubieńca to zaprawdę niezła zagwozdka. A nie wspominałem jeszcze o bohaterach drugoplanowych: Szef Reynholm Industries, grany przez Christophera Morrisa, sprawiającym wrażenie stoickiego i poważnego mężczyzny, świetnie kontrastuje z jego szalonym zachowaniem, w późniejszych epizodach jego miejsce zajmuje potomek Reynholma, w którego wcielił się Matt Berry. To postać tak przerysowana, że nie sposób jej nie lubić, a jego pseudo-teatralne monologi rozbawiają do łez. Jest jeszcze tajemniczy Richmond(Noel Fielding), szukający szczęścia w subkulturze gotyckiej. Rzecz jasna w kolejnych odcinkach przewijają się jeszcze dziesiątki innych postaci, ale zazwyczaj stanowią tylko tło, by ukazać kontrast pomiędzy „normalnością”, a specyficzną ekipą IT.

Aktorstwo stoi na bardzo wysokim poziomie, gestykulacja, mimika, barwa i tembr głosów(no i ten brytyjski akcent…), nawet sposób poruszania. Wszystko w ich zachowaniu wydaje się przemyślane i dopracowanie specjalnie pod konwencję komedii. Niestety, znajdzie się i łyżka dziegciu w tej beczce miodu. Zdarzają się odcinki, których pomysł powalał na łopatki, a żuchwa boli ze śmiechu, większość jest na bardzo dobry poziomie, lecz znalazło się też kilka takich, które chyba nie do końca przemyślano.

O ile „Big Bang Theory” jest świetnym serialem, to stał się również swego rodzaju masówką. Kupa sezonów, dziesiątki odcinków, ekipa Sheldona straciło dużo ze swego uroku. Każdy sezon(a jest ich cztery) IT Crowd obejmuje tylko sześć odcinków, więc zdecydowanie nie doszło jeszcze do zmęczenia materiału. Ciągle trzyma wysoki poziom(oprócz wspomnianych wcześniej, pojedynczych, słabszych epizodów) i dalej czuć pewną świeżość, a człek nie może się doczekać kolejnej porcji gagów. Nieszczęśliwie, na ten moment wstryzmano produkcję serialu, gdyż pomysłodawca nie ma zamiaru ciągnąć scenariusza na siłę i za to mu chwała, choć już w tym momencie brakuje mi Roy’a, Mossa i Jen. Humor miłośników herbaty nie każdemu musi przypaść do gustu, po prostu do niektórych nie trafia i mimo usilnych prób, nie potrafią załapać tej specyfiki. Uważam jednak, że warto poświęcić te dwadzieścia minut i zapoznać się chociaż z pierwszym odcinkiem IT Crowd. Dużo się nie straci, a nuż okaże się, że serial rozbawi nas do łez. Tak się właśnie w moim wypadku stało.

Advertisements

From → Seriale

2 komentarze
  1. Patrycja permalink

    Oglądałam kiedyś parę odcinków IT Crowd i na początku serial nie przypadł mi do gustu w ogóle, ale potem, jakimś sposobem ten humor zaczął do mnie trafiać. No i ten brytyjski akcent… Serial faktycznie obrazuje pewną specyfikę informatyków, nie będąc przy tym przerysowanym.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: