Skip to content

Seriale godne polecenia. Część Pierwsza.

Wrzesień 27, 2012

Nie bijcie, za mało oryginalny tytuł ;)

Kolejny raz na nasze ekrany powracają ulubieni bohaterowie. Sezon na seriale powoli się rozpoczyna.

Ta forma obrazu przeszła ogromną drogę. Z prostej, statycznej i schematycznej rozrywki, ewoluowały w coś, co niekiedy może się równać wysokobudżetowym filmom. Wyliczone na ostatnie sekundy, pełne napięcia i tajemnic. Seriale absorbują, dzięki częstej emisji, naturalnie zaczynamy zżywać się z bohaterami, co w przypadku kina nie zawsze ma miejsce. Tutaj cliffhangery spisują się idealnie. O ile w przypadku filmu, urwanie akcji w najciekawszym momencie najczęściej tylko denerwuje(gdyż kontynuacja powstaje zwykle po kilku latach, a czasem w ogóle), o tyle w przypadku telewizyjnych serii, świetnie trzyma widza w napięciu i zachęca do obejrzenia kolejnego odcinka.

Ja również nie pozostałem obojętny na ich magię. Na początku każdej jesieni z niecierpliwością oczekuję powrotu moich ulubionych postaci, rozmyślając nad tym, czym jeszcze zaskoczą mnie scenarzyści. Oto przedstawiam Wam, drodzy czytelnicy, listę(a raczej jej pierwszą część) moich ulubionych seriali. Liczę, że część z Was zainteresuje się niektórymi tytułami. Liczę też na to, że podzielicie się w komentarzach swoją listą. Z przyjemnością obejrzałbym coś nowego.

O części już pisałem, o części jeszcze nie – ale możecie oczekiwać, że prędzej czy później, prawie każdy tytuł z tej listy zostanie przeze mnie szerzej opisany.

Dexter

2006 – emisja trwa

Początkowo nie do końca należałem do zwolenników tego płatnego mordercy. Pierwsze epizody teoretycznie zawierały wszystko, co mnie kręci: mroczny, ciężki klimat, dodatkowo wzmacniany charakterystycznym głosem bohatera(świetny Michael C. Hall), którym wypowiadał przemyślenia na temat swego „Mrocznego pasażera”, tajemnicę, jaką skrywał, uczucie ciągłego zagrożenia. Jednak dopiero po obejrzeniu kilku odcinków, poczułem w pełni tego specyficznego bohatera. W końcu morderca, ale w rzeczywistości – właściwie od początku mu kibicujemy. Serial został doskonale skonstruowany. Słoneczny, „pogodny” klimat Miami dobrze kontrastuje z „dusznym stylem” historii. Na uwagę zasługuje również kapitalna czołówka. Mam tylko nadzieję, że zbliżający się sezon, będzie ostatnim. Kolejne serie trzymają całkiem niezły poziom, lecz jak to mówią, co za dużo, to niezdrowo.

Fringe

2008 – emisja trwa

Teleportacja, plan astralny, ciemna materia, sztuczna inteligencja, psychokineza, nanotechnologia. Między innymi takimi słowami wita nas dosyć minimalistyczna czołówka serialu. Zainteresowałem się nim, ponieważ na jego pomysł wpadł sam J.J Abrams, co dla mnie stanowi wystarczającą rekomendację. Opowiada losy trójki bohaterów: agentki FBI, Olivii Dunham, geniusza, Waltera Bishopa oraz jego równie genialnego syna, Petera. Łączą oni siły, by wspólnie poradzić sobie z nieznanym. Jest tu wszystko, na czym najbardziej zależy mi w przypadku seriali – masa tajemnic, zagadek, zawiłości oraz sporo rozmyślania z gatunku, „o co tak naprawdę w tym wszystkim chodzi?”. Przygody tej trójki przywodzą momentami na myśl „X-Files”, ale pędzę poinformować, że stanowią coś unikatowego. Warto się nim zainteresować, szczególnie, gdy lubimy trochę pomyśleć podczas seansu.

Jericho

2006-2008

Zacznijmy od tego, że nie uważam „Jericho” za objawienie. Główną i największą jego zaletą, jest post apokaliptyczna tematyka. Pokazywanie życia w małym, amerykańskim miasteczku po katastrofie, świetny klimat i w sumie niezgorsza realizacja przyciągnęły mnie skutecznie przed ekran. Scenariusz jest dosyć płytki, lecz wydaje mi się, że pod grubą warstwą sztampy, znalazło się trochę miejsca na jakieś głębsze przesłanie. Przede wszystkim jednak, „Jericho” powinien spodobać się wszystkim miłośnikom „świata po bombach”. Owszem, po części z braku konkurencji, ale jest też po prostu dobrze zrealizowanym kawałkiem taśmy filmowej. I ciekawostka, do której radzę podchodzić z rezerwą – podobno istnieje szansa, na wskrzeszenie i kontynuowanie serialu przez inną stację. Czy po czterech latach, dalej będzie dawał radę? Z chęcią bym sprawdził.

The Guild

2007 – emisja trwa

„The Guild” udowodniło, że zrobiony mały kosztem, internetowy serial nie musi mocno ustępować jakością czy poziomem gagów(bo to w tym przypadku, serial komediowy) swojemu rodzeństwu z nieco większych ekranów. Urocza Felicia Day stworzyła niepowtarzalną historię o grupce osób należących do gildii, w niezidentyfikowanej produkcji MMO. Internetowy serial o graczach MMO Znak czasów. Oczywiście momentami poziom trochę opada, ale całościowo trudno nie przyklasnąć pomysłowi i realizacji. A ta druga, z każdym sezonem jest coraz lepsza. Nawet żałowałem nieco, że odcinki nie są przynajmniej dwudziestominutowe. Może to i lepiej? „The Guild” mógłby sporo na tym stracić. Tak czy inaczej – swoisty fenomen.

The Big Bang Theory

2007 – emisja trwa

Doczekaliśmy się już sześciu sezonów przygód sympatycznych nerdów, siódmy jest w drodze. Trudno nie stwierdzić, że mimo wszystko, poziom delikatnie spada. Oglądając pierwsze odcinki bywało, że bolała mnie żuchwa ze śmiechu. W późniejszych sezonach, zdarzały się odcinki, gdzie co najwyżej się uśmiechałem. Być może wynika to zwyczajnie ze zmęczenia materiału. Ale ciągle zdarzają się i gagi kapitalne, przy których trudno zachować powagę. Jeśli ktoś, jakimś cudem zupełnie ominął „TBBT”, powinien jak najprędzej nadrobić braki. I nie ważne czy jesteś „nerdem”, czy też kimkolwiek innym. Ten sitcom trafia prawie do wszystkich. Polecałem go wielu osobom, ani razu nie usłyszałem, by nie przypadł komuś do gustu.

Część Druga

Advertisements

From → Seriale

5 komentarzy
  1. Faktycznie seriale mają rewelacyjną passę ostatnimi laty. Niestety z większością z nich mam problem. Moim zdaniem są po prostu za bardzo rozciągnięte i w zasadzie żaden z seriali w ostatnich latach nie był w stanie mnie zająć na więcej niż 1-2 sezony. Po prostu mam wrażenie,że każdy, nawet ten najlepszy serial, szybko zaczyna kopiować sam siebie. Dexter? 1 sezon rewelacja. 2 wytrzymałem 6 odcinków. Fringe? Słysząc zachwyty zastanawiam się czy nie popełniłem błędu, bo wymiękłem po pierwszych 5 odcinkach. Nawet BBT zaczyna się powtarzać. Ja chyba bym po prostu wolałbym więcej, różnorodniej i krócej, a nie kolejnych 10 sezonów.

    • To doskonale pokazuje, jak gust różnych osób potrafi się różnić. Wszyscy potrzebujemy innych bodźców. Co do „Fringe” – z tego co pamiętam, to rozkręca się troszkę później, więc może warto dać mu drugą szansę kiedyś? A „LOST”, oglądałeś? Również ma sporo sezonów, ale o schematyczność akurat trudno ten serial posądzać.
      Jeśli lubisz SF i rozmyślanie na temat różnych wizji przyszłości, polecam miniserial, „Black Mirror”, dosłownie „mini”, bo tylko trzyodcinkowy. I każdy epizod, zupełnie z innej bajki :)

  2. „Lost” próbowałem, ale specjalnie mnie nie porwał. A poza tym moje narzekania na wielość serii wynikają nie tylko z powtarzania schematów. Jeżeli serial opowiada zwartą historię (a nie jak dajmy na to CSI każdy odcinek o czym innym) to wolę aby był krótszy. Za mało mam czasu aby śledzić na bieżąco takie molochy.

    A z czarnym lustrem nieźle się wstrzeliłeś;) Wczoraj oglądałem „Cała prawda o Tobie”, a dziś w planach mam kolejne dwa odcinki. Faktycznie rewelacja:)

    • Niestety brak czasu przeszkadza w śledzeniu seriali, ale u mnie często wygląda to tak, że mocno wczuwam się w daną historię i potrafi mi taki serial zająć większość wolnego czasu ;)
      Co do lustra, przydałoby się takich rzeczy więcej. Trzy, krótkie odcinki, lecz przepełnione treścią, która zmusza do przemyśleń.

Trackbacks & Pingbacks

  1. Seriale godne polecenia. Część Druga i ostatnia. « Steal This Blog

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: