Skip to content

Seriale godne polecenia. Część Druga.

Październik 16, 2012

Część Pierwsza

Band of Brothers

2001

Uwielbiam kino wojenne. Ich efektywność, ale także jak świetnie pokazują, czym naprawdę jest wojna. Starają się odtworzyć i zilustrować specyficzną więź, jaka łączy ludzi przeżywających wspólnie piekło. Serial(a właściwie miniserial) oparto na faktach. Opowiada historię 101 powietrznodesantowej Armii Stanów Zjednoczonych, począwszy od treningu, poprzez słynny „D-Day”, na upadku Trzeciej Rzeszy skończywszy. Zachwyca dbałość o szczegóły i realizm. Przed każdym odcinkiem oglądamy krótkie rozmowy z żołnierzami biorącymi udział w prezentowanych wydarzeniach, większość aktorów została dobrana do swojej roli ze względu na podobieństwo do wspomnianych kombatantów. Każdą scenę dopracowano do perfekcji. Ogłuszający dźwięk moździerza, pełne bólu krzyki rannych, bohaterskie śmierci, usilna próba opanowania tego chaosu przez dowódcę… Trudno nie pokochać tak genialnie zrealizowanego obrazu.

The X Files


1993 – 2002

Darzę „Z Archiwum X” ogromnym sentymentem. Doskonale pamiętam, jakie emocje wywoływał u wyrostka jakim byłem, seans kolejnych odcinków. I ta znana chyba przez każdego muzyka z czołówki. Ciarki na plecach. Serial zbudowano wokół tajemnic. I wbrew temu co myślałem kiedyś, całość nie jest taka prosta i oczywista. Wątek główny(choć poboczne również nie były gorsze) posiada drugie, trzecie, a zapewne i czwarte dno. Po latach odświeżyłem sobie wszystkie sezony. Obawiałem się, że zniszczę sobie pozytywną, wzmocnioną przez nostalgię opinię o przygodach Scully i Muldera. Nic podobnego. Rzeczywiście, niektóre epizody trudno brać na poważnie, lecz jako całość… Klasyka przez duże „K”. Jeśli jesteś miłośnikiem wszelakich teorii spiskowych i tajemnic, prawdopodobnie widziałeś już wszystkie odcinki po kilka razy. Jeśli jednak jakimś niesamowitym zbiegiem okoliczności uniknąłeś kontaktu z „The X Files”, w trybie natychmiastowym nadrób zaległości. Bo prawda gdzieś tam jest.

Supernatural


2005 – emisja trwa

Całkiem niedawno pisałem o „Supernatural”, więc nie będę się wdawał w szczegóły. Początkowo sceptycznie do niego podchodziłem. Przede wszystkim odpychały mnie wszelkie ochy i achy na temat wyglądu głównych bohaterów, głoszone przez niewyżyte nastolatki w internecie. Gdy widzi się coś takiego, od razu włącza się lampka ostrzegawcza. Jednakże moje obawy okazały się niepotrzebne. „Supernatural” to bardzo sympatyczny serial. Nie wymaga ogromnego wysiłku intelektualnego, a jednocześnie nie jest głupi. Z jednej strony odpręża, z drugie angażuje widza w losy bohaterów. Zajmuje się ciekawą, acz nieco wyświechtaną tematyką: walki piekła z niebem. Ostatnio seria zaczyna iść w stronę masówki pod względem odcinków, nastąpiło zmęczenie materiału, jednak ciągle ogląda się to nieźle. Jeśli boisz się wziąć za przygody Sama i Deana, gdyż podobnie jak ja, komentarze na temat serialu cię wystraszyły – mimo wszystko daj mu szansę. Nawet jeśli nie przypadnie do gustu, dużo nie tracisz.

House M.D.


2004 – 2012

Sam nie wiem od czego zacząć. O tym zgorzkniałym i cynicznym lekarzu napisano już wiele. Swego czasu był niesamowicie popularny. Nietrudno dojść, dlaczego tak się stało. Każdy z nas chciałby być takim „Housem”. Gościem, który zawsze potrafi rzucić ironicznym tekstem, przegada każdego, a na dodatek interesują się nim młode niewiasty… Takie uwielbienie swojej postaci, House by wyśmiał i wyszydził, ale ciężko spotkać kogoś, kto by nie uznał „House M.D.” za serial przynajmniej dobry. A miliony osób ciągle darzy go kultem. Daleki jestem od takiego wielbienia tej postaci. Zdecydowanie zarysowano ją świetnie, kapitalnie zagrał ją Hugh Laurie, lecz przez nadmierną ilość sezonów, główny bohater stracił wiele na swym uroku(o ile w tym wypadku to odpowiednie słowo). Podobny los spotkał wiele inny seriali, ale w tym wypadku boli to szcególnie. „House M.D.” zakończył się trochę za późno, jednak ciągle z przebłyskami klasy. Polecać nie będę, ponieważ nie spotkałem osoby, która nie zetknęłaby się z tym uzależnionym od Vicodinu lekarzem. Jeżeli o serialu nie słyszałeś, lub ewentualnie nie widziałeś choćby odcinka – Witamy na planecie Ziemia!

Lost


2004 – 2010

Wisienka na torcie. Zdecydowanie mój ulubiony serial. Pierwsze odcinki widziałem jeszcze świeżo upieczonym nastolatkiem będąc, ot na TVP puszczali coś ciekawego. Szybko wczułem się w klimat, związałem się z postaciami i przeżywałem ich kolejne przygody. Można powiedzieć, że dorastałem razem z nim. Po zakończeniu emisji byłem w dziwnym stanie. Z jednej strony ciągnięcie dalej wątków na siłę byłoby zupełnie niepotrzebne, z drugiej – do tej pory tęsknie za tymi nieszczęsnymi rozbitkami. To jedyny serial, który obejrzałem dwukrotnie. Muszę przyznać, że za pierwszym razem w dużej mierze zgadzałem się z malkontentami. A to za długo się ciągnął, a to zbyt zawiły, a to nie rozwiązano kilku zagadek(później doszedłem do wniosku, że jeśli potrafię sam dojść do satysfakcjonującego mnie wyjaśnienia, to ufam, że twórcy też zaufali mojej inteligencji)… Jednak za drugim razem, mając już nieco „większe zaplecze intelektualne” zrozumiałem, że owszem, zagadki są ważne, ale to nie na nich oparto ten obraz. „Lost” jest historią ludzi, którzy dążą do spełnienia swojego przeznaczenia. Pełno tu nawiązań do kultury, historii, nauki i trochę mistycyzmu, który nie przeszkadza, a tylko podkreśla specyficzną atmosferę. Do „Zagubionych” należy siąść ze specyficznym nastawieniem. Tutaj trzeba myśleć, także nad samym sobą, nad filozofią kierującą bohaterami. A przede wszystkim mieć ochotę poznawać historię. Zwykłych, choć nieprzypadkowych osób. Do tej pory nie znalazłem niczego, co mogłoby mi zastąpić „Lost”.
Polecam z całego serca.

Reklamy

From → Seriale

6 Komentarzy
  1. Co do Band of Brothers, to podpisuje się każdką kończyną. Jest to wyśmienite kino wojenne najwyższych lotów (niekoniecznie ze spadochronem). Mam edycję DVD i uwielbiam do niej wracać. Serial… Hmm można powiedzieć, że to miniseries, nieważne. Ważne, że jest godne polecenia.

    Z archiwum X to serial, który zdecydowanie bardzo wyprzedzał swoją epoką i swoją tematyką, która była ściśle związana z sytuacjami z przeszłości o których nie wiedzieliśmy, nie chcieliśmy wiedzieć lub wiedzieć powinniśmy przedstawiono w sposób bardzo autentyczny. Zdecydowanie kamień milowy w historii telewizji.

    Co do House’a i LOST’ów – próbowałem, ale nie wyszło. Różnice nie do pogodzenia :)

    • Cóż mogę dodać – z gustem różnie bywa. Co do Kompanii Braci, podobno kolejny serial, niejaki „Pacyfik” jest swoistym spadkobiercą. Aczkolwiek nie znalazłem jeszcze odwagi, by się tym zainteresować. Band of Brothers postawiło poprzeczkę niesamowicie wysoko :)

      • Pacyfik, Pacyfik… Trudno mi wyrazić prostą opinię n temat tego serialu. Owszem, jest spadkobiercą, wykonany innymi technikami, opowiedziany trochę inaczej o ludziach z drugiej strony świata, o tym co przeżyli i jak wyglądało życie między nalotami. Dla mnie jest to poprawny serial, z rewelacyjnym intrem oraz wieloma zaletami, ale BoB to jednak inna liga. Może dlatego, że nie bardzo interesował mnie Pacyfik? a może dlatego, że nic o nim nie wiem? a może dlatego, że BoB miał jakieś powiązania ze znanym już Ryanem. A może dlatego, że BoB był pierwszy i oczekiwania są znacznie wygórowane. Niemniej jednak polecam poświęcić tych parę godzin na zapoznanie się :)

        • Również średnio orientuję się(i interesuję) tamtym terenem działań podczas wiadomej wojny. Ale już któraś osoba z kolei informuje, że w najgorszym wypadku serial jest „co najmniej dobry”, więc chyba warto zaryzykować. ;)
          Dzięki za opinię.

Trackbacks & Pingbacks

  1. Seriale godne polecenia. Część Pierwsza. « Steal This Blog

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: