Skip to content

Przygotujcie się, zima nadchodzi. I depresja razem z nią.

Październik 26, 2012

Autum leaves

Na drzewach pozostało już niewiele liści. Niedobitki bronią się dzielnie przed chłodnym, jesiennym wiatrem, ale z góry skazane są na porażkę. Ziemię przykrywa kołderka różnokolorowych liści, w niektórych rejonach krajów pojawił się nawet śnieg. Polska, złota jesień w pełni. Jednak razem z pięknem, przychodzi świadomość, że wszystko zamiera, całe życie ustaje.

Nie trzeba być meteopatą, by samopoczucie popsuło się w taką pogodę. Wakacje są odległym, miłym wspomnieniem, a przecież nie tak dawno było ciepło i słonecznie! Nie bez powodu ilość samobójstw w okresie jesienno-zimowym wzrasta, a kulminacja tego wzrostu przypada na Święta Bożego Narodzenia.

Żeby była jasność: lubię latające wszędzie, kolorowe liście(dopóki nie muszę ich zagrabiać…). Kocham piękno otoczenia. Lubię orzeźwiające powietrze. Specyficzny zapach ziemi i wszystkiego dookoła. Lubię też, gdy spadnie śnieg. Lubię Święta, to jak kolorowe lampki ślicznie komponują się z wszędobylskim, białym puchem. Uwielbiam siąść przy kominku z ciepłą herbatą i ciekawą książką w ręce, a następnie w spokoju cieszyć się lekturą, gdy za oknem ziąb i ciemność. Tak najlepiej smakuje mi czytanie. Lubię jesień i zimę. Ale one uwzięły się na mnie.

Zimny, ulewny deszcz. Mróz. Albo gdy śnieg napada tak, że poranna podróż do autobusu – z przyjemnego spacerku staje się czterdziestominutową drogą przez mękę. Jeszcze gorzej jest ze wstawaniem. Budzę się rano – za oknem nieprzenikniony mrok, wracam wieczorem do domu – jeszcze ciemniej. Owszem, jestem istotą lubiącą spokój, ciemność i nocne życie, lecz nawet ja bez naturalnego źródła światła, przynajmniej odrobinki, nie działam jak należy. Nie dość, że nic się nie chce, to człowiek bywa w takim stanie, że zrobienie stryczka i powieszenie się na strychu przy najbliższej okazji wydaje się szalenie pociągającą wizją. Chandra w swoim najgorszym wydaniu.

Oczywiście powyższe opisy prób samobójczych traktujcie z przymrużeniem oka, ale fakt pozostaje faktem – zima i jesień sprzyja u wielu pogorszeniom humoru i ogólnemu spadkowi chęci do życia. Macie jakieś sposoby na chandrę? A może w ogóle Was nie dotyka?

Advertisements

From → Felietony

8 komentarzy
  1. Adam permalink

    Ładnie napisane i jeżeli mam dodać coś od siebie, to nie mam tego problemu z prostej przyczyny. Nie mam czasu na myślenie o takich rzeczach. Zmoknąć, czy trochę zmarznąć się zdarza, ale to bardzo chwilowe powody do złości. Właśnie, bliżej takim sytuacjom u mnie do gniewu, niż zmęczenia tym.

    • Takie drobne, irytujące sytuacje oczywiście wzmacniają „smutek”, ale głównie chodzi o ogólną atmosferę. Nawet nie muszę o tym myśleć, po prostu często mam tak, że zacznę, dajmy na to pisać i zupełnie mi to nie idzie. Przygnębiony jestem, a potem dopiero zaczynam o tym myśleć i jest tylko gorzej ;) W każdym razie prawda, im mniej się myśli o takich rzeczach, tym lepiej dla człowieka.

      • Adam permalink

        Mimo to lepiej wyrzucić to z siebie choćby pisząc o tym, niż uznawać, że „nie powinienem o tym myśleć, ani się tak czuć”. To nie jest nawet kiepskie rozwiązanie problemu. Stąd moim zdaniem nie stawiałbym tak szybko tezy, że nie warto myśleć o takich rzeczach.
        Może po części jest tak, że szukamy winnych na których można coś złożyć, aby psychicznie odciążyć siebie. Zabawne i straszne, ale NIEZALEŻNIE od tego, co zrobi nowy prezes PZPN i tak będzie zjechany. Tak samo z rządem. Winny musi się znaleźć, bo inaczej w naszej głowie pojawi się „a może to ja”. To jest bardzo naturalne zachowanie dla naszego mózgu.
        Czasem jak dowiaduję się nowych rzeczy na temat tego, jak społeczeństwo zniekształca nasze myślenie na naszą niekorzyść (np. o percepcji błędów) to przestaję się dziwić, że wielu z nas jest zagubionych.

        • Akurat o dziwnych stanach depresyjno-melancholijnych w jakich może się znaleźć się człowiek, wiem bardzo dużo. Empirycznie mogę stwierdzić, że nadużywanie myślenia o takich rzeczach szkodzi. Rzecz jasna nie chodzi o zaprzestanie jakichkolwiek refleksji na ten temat, po prostu trzeba się wziąć za coś konkretnego(mi się zwyczajnie nie chce ;)), a nie zadręczać się nad sobą.
          Co do drugiej części Twego komentarza – pisząc go, właśnie moim zdaniem nadużyłeś myślenia :) Rozpędziłeś się i nie wiem w jaki konkretny sposób odnosi się to do tego wszystkiego. Że obwiniam jesień za mój stan? :P Choć oczywiście mogę się podpisać pod tym, co napisałeś, bo mądrze gadasz, acz nie na temat. Ewentualnie doprecyzuj, bo mogłem nie zrozumieć.

          • Adam permalink

            Tak, to było wtrącenie trochę obok tematu. Trochę ostatnio o tym myślałem/rozmawiałem i w jakimś stopniu wydało mi się powiązane. Nie było tam też żadnych aluzji w Twoją stronę :)

            • Ok, po prostu myślałem, że odnosisz się do mnie, a ja tego nie rozumiem ;) A socjologia i psychologia to ważne działy nauki(abstrahując od tysięcy absolwentów tych kierunków, nie o to chodzi), bo w końcu żyjemy w społeczeństwie stworzonym z „indywidualistów”. Z pewnością w niektórych przyszłych wpisach zajmę się tymi zagadnieniami.

  2. NuGuns permalink

    Ja mam sposób. Nie próbować walczyć z nią na siłę, tylko niejako jej się poddać. Zainstalować sobie jakiegoś Deus Ex’a i wrzucić na luz. Człowiek się nie zorientuje nawet kiedy jesień przyjdzie tak na prawdę i ochota do jakiejś pracy znowu wróci.

    • Karta graficzna mi się zepsuła, więc trochę ciężko z tym. Poza tym jestem na trzecim roku, rozumiesz, z czym to się wiąże… Nie mogę się poddać tej melancholii i sympatycznemu „nicnierobieniu”, choć zdecydowanie bym chciał :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: