Skip to content

Retrospekcja – Gothic, czyli mój pierwszy raz

Sierpień 9, 2013

Od czasu do czasu zbiera się człowiekowi na sentymentalną podróż w przeszłość. Z graczami nie jest inaczej. Ba, zaryzykowałbym nawet stwierdzenie, że gracze bardziej od miłośników innych rodzajów przekazu narzekają, jak to „ongiś lepiej było”, jakie to wspaniałe, długie i klimatyczne produkcje powstawały. Jednakże nie wyjaśnianiem i analizowaniem tego zjawiska chciałbym się dzisiaj z Wami podzielić, a własną moją osobistą, nostalgiczną wycieczką. Naprawdę nietrudno mi wybrać pierwszą grę, a raczej serię gier, którą chciałbym w ten sposób opisać. Z racji sporej masywności tekstu, postanowiłem podzielić go na trzy części.

Gothic

   1

Witamy w Kolonii!

Zanim zaczniemy, zapraszam do posłuchania utworu ze ścieżki dźwiękowej omawianej gry, który z pewnością pomoże zbudować odpowiedni klimat. :)

Przed zapoznaniem się z dziełem Piranha Bytes grałem w naprawdę pokaźną liczbę gier. Być może w tamtych czasach jeszcze niewiele (z racji wieku) kończyłem, ale na pewno nie można było powiedzieć, że zupełnie się w temacie nie orientowałem. Zdarzało mi się pogrywać i w cRPGi, lecz niestety bez większych sukcesów. Ogromnym problemem była dla mnie wtedy bariera językowa. Nie wszystkie gry tłumaczono na nasz piękny język, a jakby tego było mało, nawet do tych spolszczonych miałem dosyć ograniczony dostęp. Tak czy inaczej, o Gothicu czytałem właściwie w okolicach premiery, a możliwe, że nawet zapoznałem się z jakąś zapowiedzią jeszcze przed jego wydaniem, ale ostatecznie produkt nie wzbudził mojego większego zainteresowania. Zapadło mi tylko w pamięć, że to podobno „dobra gra była”.

2

Jakiś rok, czy dwa po premierze gry, zauważyłem w pobliskim markecie tańsze wydanie Gothica. Pomyślałem, „a co mi tam” i zabrałem opakowanie do kasy. Wielu szczegółów wydania nie pamiętam. Wiem tylko, że kosztowało wtedy około 30 złotych (a w tym okresie były to dla mnie naprawdę ogromne pieniądze), a samo wydanie miało formę złożonego pudełka, które po zakupie można było złożyć w klasyczne, tekturowe pudło, prawie takie z prawdziwego zdarzenia, zupełnie niepodobne do dzisiejszych, cienkich i minimalistycznych opakowań. Po powrocie do domu z radością włożyłem do czytnika płytkę z klimatycznym obrazkiem na wierzchu – kilka chwil później, słuchając nastrojowego utworu towarzyszącego instalacji już wiedziałem, że zabawa będzie przednia.

Technicznie gra zrobiła na mnie ogromne wrażenie (nawet pomimo tego, że grałem na najniższych ustawieniach i widziałem zaledwie obszar 10 metrów przed sobą). Surowe piękno zachwycało. Tu naprawdę obóz wyglądał jak obóz, a las, wyglądał jak las. Tak naprawdę dopiero wtedy zrozumiałem, że istnieją gry, które mogą opowiadać prawdziwą historię, nie będącą tylko pretekstem do rozgrywki. I to nie byle jaką historię – ale taką, w którą człowiek wsiąkał. Bezimienny więzień, zrzucony do zamkniętej magiczną barierą kolonii karnej, rządzącej się twardymi, brutalnymi zasadami. Na powitanie nasz bohater dostaje w twarz, strażnicy wyłudzają haracze, a wejście kilka kroków w las bez odpowiedniego przygotowania kończyło się zagryzieniem przez najbliższą wiewiórkę. Mroczny, posępny klimat wylewał się z ekranu, potęgowany dodatkową świetną oprawą dźwiękową. Nie tylko taki scenariusz był dla mnie nowością, ale również otwarty świat czy możliwość interakcji z postaciami. Wtedy pierwszy przeżyłem coś, co chyba każdego gracza w takim czy innym momencie swojego życia spotkało – kładąc się spać po bardzo długiej sesji w Gothica myślałem tylko o tym, co będę w nim robił dnia następnego. Szaleństwo jednym słowem. Trzymam w pamięci wiele przygód z gry lub historii, które w jakiś sposób wiążą się z moim ówczesnym uzależnieniem, lecz spisanie ich to materiał na naprawdę długi tekst.

3

Z perspektywy czasu widzę, że to właśnie Gothic sprawił, że jestem takim, a nie innym graczem. Pokochałem komputerowe RPGi. Być może ta niepozorna produkcja ukształtowała mnie nawet mocniej, niż może się zdawać – to właśnie po skończeniu mojej przygody w kolonii zainteresowałem się fantastyką, a w następstwie ogólnie książkami, pisaniem i dziennikarstwem. Prawda, gra ma naprawdę szeroki wachlarz wad, nie jest najwspanialszą grą wszech czasów (jak niegdyś sądziłem), ale spokojnie można jej to wybaczyć. Teraz widzę, jak wiele unikatowych jak na swoje czasy rozwiązań wprowadziła ta produkcja, choćby za to należy jej się miejsce w pamięci graczy. Można Gothica nie lubić i wytykać jego wady, ale fakty są takie, że w naszym kraju wychował on kolejne pokolenie miłośników cRPG. Pierwszą odsłonę przygód Bezimiennego skończyłem wielokrotnie i wiem, że zrobię to jeszcze nie raz, ponieważ jest to dla mnie jedna z tych nielicznych gier, które nie starzeją się nigdy.

Dajcie znać w komentarzach, czy taka forma tekstu „wspominkowego” przypadła Wam do gustu.

Advertisements

From → Gry

11 komentarzy
  1. Kurcze, dobrze ze mi przypomnialeś o tej grze. Straszny gowniarz byłem jak mój starszy kolega mi ją pokazał. Pograłem trochę i stwierdziłem, że za trudno i nudno. Do tej gry musiałem dorosnąć i jak grałem jakieś dwa, trzy lata temu dopiero tę grę doceniłem. Niestety przyszedł format to straciłem swojego bezimiennego. Muszę gdzieś dorwać te stare save’y i skończyć to co wielokrotnie zaczynałem. Wpis mi jak najbardziej przypadł do gustu. Pozdrawiam

    • Jeśli nie znajdziesz sejvów, a byłeś w dosyć wczesnym stadium rozgrywki, to jak najbardziej polecam zaczęcie od nowa i po prostu wybranie innego obozu. Nie jest to może kolosalna różnica w rozgrywce i fabule, ale z pewnością sprawi to, że powtórka pierwszych aktów będzie zdecydowanie ciekawsza.

      • Wiem, wiem. Tylko, ze ja już byłem przed zabiciem śniącego, czyli sama końcówka. :)

        • W takim razie oczywiście ciągle polecam zagranie od nowa ;), ale jeśli nie masz na to zbytnio czasu i chęci, to po prostu sugeruję znalezienie w sieci jakiegoś save’a z tej okolicy rozgrywki – pod koniec gry postać każdego gracza i tak jest z grubsza identyczna, więc wielkiej różnicy to nie zrobi.

  2. Borsio permalink

    Pamiętam to wydanie….. :'(

    • Ja niestety swoje zgubiłem – a najpewniej po prostu komuś pożyczyłem. Może się popytam znajomych. To pudełko ma dla mnie naprawdę sporą wartość sentymentalną.

  3. Przyznam się, że nigdy nie grałem w jedynkę. Próbowałem natomiast zagrać w dwójkę i trójkę, lecz niestety jestem chyba wyjątkiem, któremu mimo usilnych starań seria Gothic się po prostu nie podoba.

    • Cóż, znam kilka osób, którym te gry w ogóle nie przypadły do gustu. Produkcje z tej serii są dosyć specyficzne. Widać, że niemiecka szkoła gier, nie każdemu musi się to podobać. Dodatkowo, ja Gothica darzę ogromnym sentymentem, dlatego patrzę na całość zupełnie inaczej. Jeśli do tej pory się do tego cyklu przekonałeś, raczej zdania nie zmienisz, chociaż jako jego wielki fan, zachęcam do dania jeszcze jednej szansy tym grom ;)

      • Oj, dałem im kilka szans ;) Nie wykluczam jednak, że może kiedyś zdarzy się okazja do kolejnej.

  4. Nigdy nie zapomnę tych gorących rozmów z kolegami na temat etapu na jakim się stanęło w Gothicu. Dzisiaj nie przełamałbym bariery estetycznej, a może przez brak czasu, nie dałbym rady grać w Gothica. Ale w pamięci na zawsze pozostanie jako gra legendarna.

    • Miałem bardzo podobnie :) Doskonale pamiętam tą ekscytację i rozmowy za młodu, a to przecież tylko gra. Co do wyglądu Gothica, to cóż, mi osobiście grafika niespecjalnie przeszkadza, choć cza przyznać, że zestarzała się mocno (nie to co klasyki gatunku 2D, te często prawie się nie starzeją), ale sądzę, że gdybyś znowu zasiadł do rozgrywki, to szybko zapomniałbym o kanciastej rozgrywce i po prostu zanurzył się ponownie w świat tej produkcji.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: