Skip to content

Recenzja serialu “Broadchurch”, czyli kto zabił Danny’ego Latimera?

Wrzesień 14, 2013

poster

Jest coś magicznego w małych miasteczkach. Wiedział o tym King, wiedzieli o tym twórcy Silent Hilla, wiedział też o tym Lynch, tworząc Twin Peaks. Wiedzą też o tym autorzy recenzowanego dzisiaj serialu. Tytułowe Broadchurch to właśnie taka mała i cicha, położona w malowniczej okolicy miejscowość. Jak można się spodziewać po kryminale, idylla nie trwa wiecznie. Małomiejską sielankę przerywa morderstwo dziecka. Społeczność zostaje wystawiona na próbę.

2
Broadchurch jest najprościej mówiąc brytyjskim dramato-kryminałem, czerpiącym pełnymi garściami z klasyków gatunku, o czym zresztą autorzy otwarcie mówią, podając jako inspirację np. przytoczone już Twin Peaks czy nowsze The Killing. Motyw ograny – widzieliśmy to dziesiątki razy. Na szczęście, nawet mimo nikłej oryginalności i pewnej schematyczności, serial ogląda się naprawdę dobrze. Co więc sprawia, że poznajemy historię przestawioną w tym ośmioodcinkowcu z nieustannym zainteresowaniem?

Zaczyna się standardowo. Na plaży zostaje znalezione ciało Danny’ego, młodego chłopca. Do sprawy przydzieleni zostają lokalna detektyw Ellie Miller (Olivia Colman) oraz Alec Hardy (David Tennant), który zostaje zesłany do nadmorskiej mieściny niejako za karę. Rekonstrukcja samego wydarzenia i motywów jest oczywiście podstawowym zadaniem. Para przygląda się kolejnym podejrzanym. Dzięki skupieniu się na jednej zbrodni, autorzy mogli kompleksowo ukazać dochodzenie. Na dodatek widz co chwilę jest oszukiwany. W momencie, gdy wszystko wskazuje na winę tej, a nie innej osoby, zostają przed nami odkryte kolejne fragmenty historii, które zupełnie zmieniają sytuację.

2
Napięcie powoli rośnie, a widz do końca nie jest pewien rozwiązania. Niestety, przy zwieńczeniu historii w pewnym sensie na scenę wkracza Deus ex machina. Sprawca, jak i same okoliczności zabójstwo są, wybaczcie kolokwializm – z czapy. Nie zauważyłem praktycznie żadnych fabularnych podpowiedzi i poszlak sugerujących, że zabójcą jest… Można coś podejrzewać, ale jedynie z powodu pewnych zabiegów sprawiających, że w ogóle o postaci wiemy. Prawda, jesteśmy zaskoczeni i zdziwieni, ale widz ma prawo ostatecznie poczuć się oszukany, tym razem jednak nie jest to przyjemne uczucie. Uważam, że dobry kryminał polega jednak na czymś innym. Możliwe, że krytyka zakończenia może niektórych do serialu zniechęcić, ale ciągle uważam, że całościowo scenariusz mimo braku fajerwerków i wpadki z zakończeniem jest ciekawy i przedstawiony w intrygujący sposób aż do samego końca.

3
Na osobny akapit z pewnością zasługuje para detektywów. Ellie to lokalny stróż prawa, grana naprawdę nieźle przez Olivia Colman. Ellie jest zupełnie nieprzyzwyczajona do przestępstw tak wielkiego kalibru, podczas większości epizodów stara się przekonać swojego partnera, że ludzie z założenia są dobrzy, a pesymizm i podejrzewanie każdego nie jest najlepszym pomysłem. Hardy to smutny człowiek z przeszłością i problemami (swoją drogą zabawne, że w kryminale detektyw bez problemów to żaden detektyw), cierpiący na dodatek na konkretne problemy zdrowotne. Jest zupełnym przeciwieństwem Ellie. Dociekliwy, podejrzliwy i negatywnie nastawiony do świata, a samego Broadchurch i jego mieszkańców w szczególności. W jego rolę wcielił się znany z roli „jakiegoś Doctora” David Tennant. Jego kreacja w Doctor Who to klasa sama w sobie, nie do końca wierzyłem, że będzie w stanie zrobić coś, żebym na jego widok nie myślał „Gdzie jest Tardis?”. Jak się okazało, zupełnie niesłusznie powątpiewałem w jego możliwości. Poradził sobie naprawdę dobrze i bardzo chętnie zobaczę go w następnych produkcjach. Oprócz tej dwójki mamy również całą plejadę przewijających się przez ekran postaci, lecz ostatecznie szkoda czasu na opisywanie wszystkich po kolei – wystarczy napisać, że aktorstwo stoi na dobrym poziomie, a sami bohaterowie są po prostu autentyczni.

4
Bardzo spodobały mi się zdjęcia i ogólnie ulokowanie akcji w malowniczej miejscowości położonej nad morzem. Piękne ujęcia wielkiego, wzburzonego akwenu (i nie tylko jego) na pewno upiększają całość. Atmosfera serialu budowania jest m.in. poprzez stosunkowo chłodne barwy, senność miasteczka i ukazanie surowego, ale pięknego brytyjskiego klimatu. Za to duży plus.

Historia opowiedziana w Broadchurch nie zapadnie mi w pamięć na lata, ale jest na tyle dobrze zrobiona, że warto się z nią zapoznać. Opowieść o relacjach międzyludzkich w małych miejscowościach, zmieniających się pod wpływem tragicznego wydarzenia, które wybudza mieszkańców ze snu, to z pewnością nic nowego, lecz dobre aktorstwo i sumienne budowanie przekonującej atmosfery wokół całej fabuły sprawia, że ma ona specyficzny smaczek. Nie należy oczekiwać cudów, ale dobrze i ciekawie zrealizowanego kryminału – jak najbardziej.

4

Reklamy

From → Seriale

3 Komentarze
  1. Fajnie, że napisałeś coś o tym serialu, ponieważ planuję się za niego zabrać :) A Tennant to klasa sama w sobie – pokazuje to na każdym kroku. Żałuję tylko, że przez dramaty językowe nie mogę się przemóc do Szpiegów w Warszawie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: