Skip to content

Recenzja serialu „Vikings”, czyli wiatr z północy

Maj 3, 2014

poster
Wikingowie od zawsze byli wdzięcznym tematem dla twórców wszelakiej kultury masowej. Wizja wielkich, potężnych i brutalnych wojowników w zaskakujący sposób fascynowała i fascynuje po dziś dzień. Przy ciągle rosnącej popularności seriali, kwestią czasu było powstanie kolejnego, poświęconego właśnie Wikingom.

Za produkcję wziął się kanał History, znany głównie z filmów dokumentalnych i różnych programów popularnonaukowych. Z jednej strony rodziło to niepokój. Jak stacja nieposiadająca doświadczenia w tego typu obrazach da sobie radę z tak wielkim przedsięwzięciem?  Z drugiej zaś, dawało nadzieję na bliższe faktom, ciekawsze ukazanie kultury wikingów, których historia została w końcu tak mocno spopkulturyzowana.

1
I ja, jako umiarkowany miłośnik wikingów, podchodziłem stosunkowo sceptycznie do projektu History. Obawiałem się, że autorzy pójdą w kierunku mitologii, fantastyki, a także wspomnianego wcześniej, fałszywego obrazu ludzi z północy. Dlatego na serial nie skusiłem się od razu, poczekałem na opinie, popytałem znajomych i przejrzałem kilka zdjęć. I właśnie wtedy, oglądając fotki z planu odetchnąłem z ulgą – wikingowie nie mieli hełmów z rogami. Właściwie to w ogóle na zdjęciach nie widziałem, by nosili jakiekolwiek hełmy (np. najlepiej właściwie dla nich), ale cóż, nie można mieć wszystkiego. Przyjąłem, że to drobny kompromis, pozwalający widzowi lepiej zorientować się w sytuacji podczas potyczek, jakich na pewno nie zabraknie w serialu.

Historię oparto na legendzie Ragnara Lodbroka. To właśnie on, młody, ciekawy świata farmer i wojownik jest bohaterem tej opowieści. Poznajemy go w momencie, gdy wiedziony wizją odkrycia i złupienia nieznanych lądów, postanawia wyruszyć na wyprawę w nowym kierunku. Jego jarl, Haraldson zakazuje mu podróży, więc Ragnar potajemnie zbiera załogę i przystępuje do wodowania łodzi, zbudowanej przez jego przyjaciela, tyle zdolnego, co pokręconego szkutnika Flokiego.

2
Niewiele później jesteśmy świadkami złupienia przez naszych sympatycznych morderców, grabieżców i gwałcicieli angielskiego klasztoru na wyspie Lindisfarne.  To prawdziwe wydarzenie, które historycy uważają za symboliczne rozpoczynające „epokę wikingów”.  Jednak ambicje Ragnara sięgają o wiele dalej. Dochodzimy tutaj do wierności historycznej w serialu – Ragnar wraz z rodziną to postacie legendarne, których istnienie jest co najwyżej prawdopodobne. Ważniejsze wydarzenia, jakich nasi bohaterowie są uczestnikami, rzeczywiście miały miejsce. Oczywiście nie wszystkie daty, wydarzenia i samo przedstawienie kultury koniecznie ściśle zgadza się z wiedzą historyczną.

Na ten przykład, obserwujemy ukrzyżowanie (przez chrześcijan) jednej z postaci, co raczej nie mogło mieć miejsca w tamtych czasach, chociaż jak tłumaczą konsultanci pracujący przy serialu, istnieją przesłanki świadczące o tym, że mogło dojść przynajmniej do jednego lub dwóch takich przypadków, co moim zdaniem jest już wystarczającym usprawiedliwieniem dla twórców. Nie do końca zgodnie z powszechnymi założeniami oddano również system rządów u wikingów, lecz moim zdaniem nasza wiedza na ten temat jest na tyle niepewna, że jestem w stanie to spokojnie wybaczyć. O hełmach już wspominałem. Tak czy inaczej, serial sfabularyzowano, dopisano postacie, wymyślono intrygi i w kilku miejscach autorzy poszli na kompromis. Scenarzyści balansują na granicy faktu i zmian na potrzeby podbicia oglądalności. Nigdy jej nie przekraczają. Mieszanka jest jak najbardziej strawna.

5
Takiemu ignorantowi jak ja, drobne rzeczy kujące w oczy historyków niespecjalnie przeszkadzają, a może i nauczę się czegoś ciekawego o kulturze wikingów, nawet jeśli nie z samego serialu – to poprzez zainteresowanie tematem i dalsze, bardziej dogłębne lektury.  Martwiłem się też o nieco jednostronnej pokazanie relacji chrześcijanie-wikingowie, jednak niepotrzebnie. Zazwyczaj widzimy lepsze i gorsze „cechy” obu stron konfliktu. W centrum tego konfliktu pojawia się postać mnicha Athelstana, zabranego przez Ragnara do świata wikingów. Wcielający się w kapłana George Blagden zacnie odtwarza rolę człowieka, o którym jedna z postaci mówi, że ma „rozdartą duszę”. Świetnie rozwiązano tez kwestię mitologii i wierzeń. Nie mamy tutaj w dosadny sposób pokazanej magi lub interwencji bogów, ale w ciekawy sposób ukazano jak postacie interpretują różne rzeczy, biorąc pod uwagę swoje wierzenia. Nie zabrakło świetnie zrealizowanych „boskich” wizji, które nawiedzają bohaterów.

3
Zupełnie nie wiedziałem czego spodziewać się po aktorstwie. Ani twarze, ani przypisane do nich imiona i nazwiska nie mówiły mi zupełnie niczego. Na szczęście okazało się, że w tym aspekcie jest dobrze. Świetnie dopasowano aktorów do postaci.
Oprócz garstki wyjątków, postacie nie są przesadnie pogłębione, ale właśnie takie pogłębienie wydawałoby mi się średnio pasować do tematyki, dlatego być może nie ma tu za bardzo „czego grać”, lecz ich wygląd, mimika, tembr głosu a nawet sposób poruszania się jest spójny i dokładnie taki, jaki można oczekiwać. Pojawiały się opinie, że część aktorów grających postacie pierwszoplanowe, jak wcielający się w Ragnara Travis Fimmel, Katheryn Winnick (grającą żonę bohatera, Lagerthę) czy na przykład Gustaf Skarsgård wcielający się we Flokiego – grają słabo. Zupełnie się z tym nie zgadzam i chociaż większości obsady dużo brakuje do czołówki (czy to doświadczenia, czy umiejętności), nigdy nie miałem wrażenia, że są sztuczni. (Może oprócz jednej z pierwszych bitw, gdzie naprawdę dobrze odtwarzający rolę Flokiego aktor, podczas walki wręcz zupełnie sobie nie radził, na szczęście potem było jest lepiej). Nie odczuwam sztuczności również dlatego, że z ogromną pieczołowitością przygotowano charakteryzację i ubiór postaci. Zadbano nawet o to, że kiedy taplają się w błocie, odcinają kończyny i nie myją się przez kilka tygodni, są zwyczajnie w świecie brudni, czego zwykle unika się w filmach i serialach.

4
Pod względem technicznym Vikings nie jest może ucztą dla oczu i uszu jak Hannibal lub True Detective, ale nie plasuje się daleko za nimi.
Piękne ujęcia irlandzkich lasów, plaż i wzgórz robią duże wrażenie. Lokacje wybrano z rozmysłem, jest na co popatrzeć. Kolorystyka jest przemyślana i doskonale buduje klimat. Muzyka (na czele z pięknym motywem z czołówki) także jest bardzo dobra i podkreśla atmosferę.

Trudno nazwać Vikings szalenie ambitną produkcją. Fabuła nie jest specjalnie zawiła, fascynująca czy zaskakująca, lecz na tyle dobra, że mamy ochotę śledzić ją dalej. Brakuje tu wybitnych scen lub błyskotliwych dialogów. Czasem widać, szczególnie przy okazji większych potyczek, że można było to zrobić odrobinę lepiej. Aktorstwo, jak już wspominałem, to raczej najzwyczajniej w świecie dobra robota, z kilkoma wyjątkami lepszej lub gorszej gry. Całościowo jednak, Wikingowie są po prostu bardzo dobrze zrealizowanym serialem, który poleciłbym każdemu, kogo interesuje tematyka. A i mniej zakręceni na punkcie wikingów mogą tu znaleźć coś dla siebie.

5

Advertisements

From → Seriale

6 komentarzy
  1. Coraz więcej słyszę głosów zachwytu nad tą produkcją.sprawia, że chyba się na niego skuszę :)

    • Hm, do zachwytu może jeszcze trochę brakuje, ale naprawdę świetnie się ogląda. Może po prostu klimat i tematyka szczególnie mi przypadły do gustu :)

  2. Trzy pierwsze odcinki „Wikingów” widziałam – i nie zamierzam na nich poprzestać, bardzo fajnie się ogląda.

    • Na pewno warto oglądać. Ciekawe, że to jedna z niewielu produkcji, która większości moim znajomych, będącymi weteranami seriali, podoba się właściwie od pierwszego odcinka.

  3. NIKA permalink

    Najwspanialszym aktorem tego fascynującego serialu jest tylko i wyłącznie Najdroższy Travis Fimmel !!! Rany, co za mężczyzna!!!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: