Skip to content

Nowa skala ocen

Niestety, z przyczyn wyższych nie miałem za bardzo głowy do większej aktywności na blogu. Ba, ciągle zmagam się z pewnym problemem, który nie pozwala mi się skupić na pisaniu – pomimo tego, postanowiłem jednak coś wrzucić, abyście mnie zupełnie na straty nie spisali.

Czasu na pisanie nie miałem, ale za to poświęciłem go trochę na przemyślenie kwestii ocen na moim blogu. Jak wspominałem wcześniej w tym wpisie, wielkim miłośnikiem ostatecznych not nie jestem, ale zdecydowałem, że właśnie czytelnicy powinni o stawianiu lub nie stawianiu ocen zdecydować. Stworzyłem ankietę. Połowa głosujących zdecydowała, że system ocen jest potrzebny. I do takiego systemu wrócę.

Jednakże nie będzie to typowa skala od 1 do 10, gdyż uważam, że jest ona zupełnie zepsuta, oderwana od rzeczywiści. Nie czas to i miejsce na rozważaniem na ten temat, lecz chyba wszyscy wiemy, że dla większości „7” w tej skali oznacza w rzeczywistości „nie jest warte zachodu”, a w najlepszym przypadku – „średnie”. Nie muszę tłumaczyć, że takie ocenianie nie ma zbytniego sensu. Nawet gdybym nastawił się na szczere stosowanie not w tej klasycznej skali, większość osób odruchowo uznałaby twór oceniony na „5” za gniota. Dlatego postanowiłem zastosować inną skalę. Początkowo myślałem o zwykłym skróceniu skali o połowę, jednak ostatecznie doszedłem do wniosku, że skala szkolna sprawdzi się lepiej. Znamy ją wszyscy, wiemy też, że w pewnych sytuacjach „3” to naprawdę nie jest zła ocena. Mam już na dysku praktycznie gotową recenzję pewnego serialu, a także zarys kolejnych dwóch tekstów – więc niebawem przekonamy się, jak ta skala sprawdzi się w praktyce.

Reklamy

Kilka słów o nowym trailerze „GTA V”

GTA

Tak jakoś naszło mnie na małe nocne przemyślenia odnośnie nowej zajawki tej wyczekiwanej przez miliony produkcji. Jeśli kogoś przypadkiem przyjemność obejrzenia trailera ominęła lub zwyczajnie ma ochotę uraczyć się nim jeszcze raz…

Czytaj dalej…

Co-op na PC, w co warto zagrać?

Gry kooperacyjne są coraz popularniejsze, wracają do łask. Powoli zaczynają oferować coś więcej aniżeli tylko proste wrzucenie drugiego gracza na ekran. Często to produkcje od początku do końca pomyślane jako gry dla dwojga lub większej ilości osób. Zaimplementowanie trybu co-op do nawet najsłabszej produkcji sprawia, że nagle nudny tytuł może kipieć od pokładów grywalności.

Lato to okres, w którym doby są dłuższe, mamy więcej ochoty i czasu obcować z innymi. Warto na tę okazję mieć w zanadrzu przygotowanych kilka produkcji oferujących rozrywkę większej ilości osób. Poniżej prezentuję Wam krótkie zestawienie wartych polecenia gier kooperacyjnych na PC. Czemu właśnie na tej platformie? Cóż, na konsolach znalezienie co-opa nie stanowi żadnego problemu, natomiast na poczciwych komputerach – bywa różnie. Sam niegdyś sporo czasu spędziłem na szukanie takowych, dlatego czytelnikom chciałbym tego oszczędzić.

Czytaj dalej…

Ocenowe dylematy recenzenta

Recenzowanie.  Zdawałoby się, że nic prostszego – oglądasz, czytasz lub grasz, wylewasz swoje odczucia na kartkę papieru i tyle. Sprawa jest niestety bardziej skomplikowana.

Nie, nie będzie tym razem o obiektywizmie w tekstach. A przynajmniej nie konkretnie o tym.
Będzie o ocenach.

Jak pewnie zauważyliście, od jakiegoś czasu wystrzegam się ostatecznych ocen. Osobiście uważam, że są zbędne. Siadam, staram się napisać jak najbardziej obiektywny tekst i go udostępniam. Wychodzę z założenia, że uważny czytelnik po przebrnięciu przez blok tekstu sam zdecyduje, czy wypisane przeze mnie wady i zalety danego dzieła są znaczne, czy też nie mają dla niego większego znaczenia. Odbiorca niejako sam wystawia ocenę. W jakie sobie tylko chce skali.

Czytaj dalej…

Pierwszy dzień lata, historyjka

Pierwszego znalazłem nad ranem.

Leżał tak nieopodal wielkiej lipy, z kończynami rozłożonymi na cztery strony świata, jak gdyby starał się ogarnąć absolut. Ciało przywodziło na myśl szmacianą lalkę, którą ktoś z impetem rzucił o ziemię. Bezwładne, pozbawione świadomości, puste. Znany odór dotarł do moich nozdrzy, nawet rześki, poranny zefir nie był w stanie oczyścić okolicy z tego zapachu. Przyjrzałem się twarzy leżącego. Głowę miał skierowaną w stronę korony drzewa, jednak nie mógł przecież nic widzieć. Sina i pozbawiona konkretnego wyrazu twarz była świadectwem szaleństwa, jakie wydarzyło się tu poprzedniej nocy. Powoli rozpoczynające kwitnienie drzewo w połączeniu z leżącym pod nim, brudnym i sponiewieranym cielskiem tworzyło groteskowy obraz.

Czytaj dalej…

Kilka informacji

Kilka informacji na szybko.

Jak pewnie zauważyliście, zmieniła się szata graficzna bloga – jest to początek zmian jakie wprowadzę w najbliższym czasie. Postawiłem na bardziej przejrzysty i prostszy wygląd. Podoba się?

Przede wszystkim zastanawiam się również nad formą i treścią tekstów. Stąd taka mizerna aktywność ostatnimi czasy. Chciałbym bardziej sprecyzować materiały jakie się tu pojawią. Rozdrabnianie się na różne tematy jest fajne, lecz jak to mawiają, „jak coś jest do wszystkiego, to jest do niczego”. Dodatkowo skupienie się na czymś konkretnym pomogłoby mi pisać regularniej.

Oprócz tego w niesprecyzowanej bliżej przyszłości planuje w końcu zarejestrować domenę i być może zewnętrzny hosting. WordPress spisuje się nieźle, jedna ma duże ograniczenia.

Jeśli macie jakieś uwagi lub sugestie, będę wdzięczny za komentarz.

Stay tuned.

Konferencja Microsoftu – zapowiedź „Xbox One”, podsumowanie

Xbox One

Xbox One

  • Konsola nazywa się „Xbox One” i jest czarnym… klockiem;
  • Specyfikacja: ośmiowątkowy procesor w architekturze 64-bitowej, 8 BG RAM, napęd Blu-ray, dysk 500GB, USB 3.0, ulepszony Kinect, kamera HD;
  • Na początku jak zwykle sporo „shit talk” – „innowacyjny sprzęt, nowe możliwości”;
  • Dokładnie nie wiem co się działo, bo przysnąłem z nudów, ale pokazywano chyba konsolę jako domowe centrum multimedialne do salonu. Wielofunkcyjność, rozwinięty Kineckt. Teraz nie trzeba nawet ruszać się z pufy, wystarczy powiedzieć komendę głosową. System nas rozpozna, od razu przerzucając do naszego profilu Xbox Live;
  • Wspaniała, nowa architektura (bez konkretów), nowy kontroler (bez rewolucji);
  • Nowy Xbox Live będzie rewolucyjny, obsłuży go więcej serwerów. Szybsze wyszukiwanie ludzi do grania, więcej osób naraz na serwerach;
  • Wymagana instalacja gier i „wiązanie” ich z kontem Xbox Live, niezwykle zachęcające;
  • Prezentacja EA Sprot – 4 nowe tytuły do końca roku, oparte na nowym silniku. Ulepszona zostanie sztuczna inteligencja, fizyka i grafika. Ekskluzywna zawartość dla Fify na Xbox One. Pokazano fragmenty tych gier – widać jakiś progres, ale razi też sztuczność, niepotrzebne odbicia i tak dalej;
  • Exclusive: Forza Motorsport 5. Pokazano trailer, choć ten wielkiego wrażenia nie zrobił, może poza szczegółowymi modelami samochodów;
  • Exclusive: Quantum Break, nowa gra Remedy Games (twórców Max Payne i Alan Wake), puszczono niejasny trailer – prezenter mówił o „decyzjach tworzących świat”;
  • W ciągu roku Microsoft planuje wydać 15 exclusivów na swoją nową konsolę, z czego 8 to nowe marki;
  • Gadanie o nowych możliwościach konsoli – zapowiedź interaktywnego serialu w świecie Halo, współpraca ze Stevenem Spielbergem;
  • Współpraca z NFL, mecze na żywo, ekskluzywne materiały, statystyki graczy itd.;
  • Xbox One wyjdzie „później w tym roku”;
  • Na nadchodzących E3 zostanie zapowiedzianych wiele gier na Xbox One, w tym „wiele black busterów”;
  • Całe DLC do nowegp Call of Duty będzie dostępne najpierw na Xbox Live. Widownia szaleje;
  • Zaprezentowano coś w stylu „making of” nowego Call of Duty: Ghost, a później trailer. W skrócie – nowy engine, nowe możliwości, nowy świat i postacie, głęboka historia. Ma to być najlepsza i najładniejsza część tej serii.
forza2

Forza Motorsport 5

Czas na mój komentarz.

W skrócie – porażka. Poczynając od wyglądu konsoli, poprzez jej target, na grach kończąc. Przede wszystkim dla graczy. Widać od razu, że sprzęt jest kierowany do bardziej każualowych graczy, a może nawet i nie graczy – to po prostu zaawansowany zestaw kina domowego. Wielofunkcyjne urządzenie, multitascing i tym podobne, czyli rzeczy jakie PeCety robią od kilkudziesięciu lat. Poza tym, jak coś jest do wszystkiego, to jest do niczego. Być może dla mieszkańców USA będzie to ciekawa propozycja, wystarczy spojrzeć na współpracę z NFL, różne Netfixy, zmiany kanałów, jednakże nie widzę tego zbyt dobrze w naszych, polskich warunkach.

Trudno ocenić bardziej szczegółowo specyfikację, więc przejdę do gier. TRAGEDIA. Microsoft chyba naprawdę spisał już ten segment na straty. Szczególnie w odniesieniu do bardziej zaawansowanych graczy. Mało zapowiedzianych gier, do tego te zapowiedziane pozbawione były konkretnych trailerów, opisywane „hasłami propagandowymi” no i zwyczajnie w świecie nie robiły żadnego wrażenia. Zapowiedź nowego Call of Duty skwitowana została oklaskami i rykiem publiki, ale w rzeczywistości IMO wygląda to bardzo biednie. To nie jest prawdziwy skok jakościowy. Naprawdę Battlefield 3 czy nawet pierwszy Crysis z modami (gra z 2007 roku!) nie wyglądają dużo gorzej. Nie wspominając już o chwaleniem się jakimiś pierdołami: BĘDZIE MOŻNA SIĘ WYCHYLAĆ I ŚLIZGAĆ I PIES BĘDZIE!. Każdy, kto gra w coś więcej niż CoDa będzie takimi zapowiedziami pseudo-innowacyjnych rozwiązań zażenowany.

Quantum Break

Quantum Break

Czekam na E3, moje odczucia ciągle mogą się zmienić, lecz w tym momencie Xbox One sromotnie przegrywa u mnie z PS4. Maszynka Sony ma być sprzętem dla gracza, a nie bieda PeCetem jak nowy Xbox. Microsoft zmarnował nieco ponad godzinę mojego czasu na tą prawie bezwartościową prezentację.

AKTUALIZACJA

Forza Motorsport 5 – Announce Trailer

Quantum Break

Call of Duty: Ghosts World Premier Trailer – Xbox One Reveal 

Internetowa afera ze zbożem w tle

Większość bardziej zaawansowanych internautów ponad wszystko ukochało sobie szeroko pojętą wolność i brak cenzury. Tym bardziej jest to widoczne w serwisach tworzonym przez społeczność, takich jak Wykop.pl. Ciągle trwa tam „afera” wynikająca m.in. właśnie z blokowanie pewnych materiałów. Na żywym organizmie mamy okazję zobaczyć, „jak działa internet”. Zdaję sobie sprawę, że dla części czytelników poniższe wywody mogą być bez odpowiedniego kontekstu nieco abstrakcyjne, postaram się jednak zaprezentować wszystko w klarowny i obiektywny sposób.

Przede wszystkim materiały pojawiające się na Wykopie wybierają sami wykopowicze – zakopując i wykopując najprzeróżniejsze znaleziska z sieci. Oczywiście nie panuje totalna samowolka, mniejszą lub większą pieczę nad poziomem i treścią znalezisk trzyma administracja i grupa moderatorów.

Jednym z moderatorów jest niejaka Elfik32. Cała historia zaczęła się dosyć dawno, gdyż w okolicach sylwestra. Podobno właśnie wtedy wyciekła naga sesja tej szanowne pani*. Zdjęcia robiono w zbożu (to wbrew pozorom ważne dla tej historii). Wykopowicze, jako miłośnicy kobiecego ciała i śmieszki, zaczęli dzielić tymi zdjęciami publicznie, za pośrednictwem mikrobloga (dla „nie wykopowiczów” – coś w rodzaju facebookowej tablicy). Początkowo nie groziło to niczym, sama Elfik pisała zaś, że „Nie ma się czego wstydzić”. Momentem przełomowym dla sprawy, był podobno rysunek do złudzenia przypominający jedno ze zdjęć z elikowej sesji, jednakowoż postać miała… głowę jelenia. Wpis został usunięty.

Ban

Srebrny kolor symbolizuje zablokowane konta.

Tak czy inaczej – ciężko mi w tym momencie ustalić dokładnie kolejność wydarzeń, ale użytkownicy zaczęli wrzucać kolejne przeróbki zdjęć przypominających sesję, zaczęło się pojawiać coraz więcej motywów ze zbożem. Wpisy usuwano, zbanowano kilku użytkowników. Ktoś wrzucił kompromitujący dla Elfik, stary komentarz – wpis oczywiście usunięto, a wrzucający dostał permanentnego bana. I się zaczęło, coraz więcej osób zamieszczało starsze komentarze moderatorki głosząc, jak ktoś piszący takie rzeczy, może mieć jakąkolwiek władzę w serwisie. Nie będę tych komentarzy przytaczał, wystarczy powiedzieć, że wypowiedzi Elfik były niekiedy bardzo kontrowersyjne i dwuznaczne.  Nie świadczyły o niej zbyt dobrze. W końcu jeden z użytkowników dodał znalezisko, będące niejako próbą pokazania „Prawdziwego oblicza Elfik32”, kolejny raz zadając pytanie, czy taka osoba nadaje się na swoje stanowisko. Po chwili znalezisko zablokowano, a wszystkich, którzy je wykopali, zbanowano (!).

Dalej historia nabrała jeszcze większego tempa – zirytowani cenzurą i banowaniem userzy rozpoczęli akcję „zboże”, wrzucając dziesiątki znalezisk związanych ze zbożem. Właściwie strona stała się zupełnie monotematyczna, czego dowód znajdziecie poniżej. Akcja trwała całą noc, aktualnie takie znaleziska są kasowane.

Na temat tego całego wydarzenia wypowiedział się jeden z administratorów, z jego słów wynika, że nie była to skoordynowana akcja administracji – więcej tutaj.

zboze

Wykop stał się na pewien czas serwisem nieco monotematycznym.

Jakie wnioski możemy wyciągnąć z tej zakręconej historii? Przede wszystkim, zachowanie administracji i moderatorów (a może tylko kilku z nich) było bardzo nierozsądne. Kto jak kto, ale ludzie opiekujący się serwisem takim jak Wykop.pl, powinni sobie zdawać sprawę, że w internecie nic nie ginie. A banowanie za samo wykopanie znaleziska przelało czarę goryczy. Cenzurowanie treści w internecie prowadzi praktycznie zawsze do Efektu Streisanda – zakazany owoc smakuje najlepiej. Ludzie chcąc walczyć z cenzurą, jeszcze chętniej dzielą się zakazanym materiałem. Sytuacja nie jest oczywista, ale moim zdaniem, Elfik zdecydowanie lepiej by na tym wszystkim wyszła, gdyby po zauważeniu, że jej zdjęcia zaczynają krążyć po serwisie, zwyczajnie zalinkowała do tej sesji na swoim profilu. Nie mówiąc już o niebanowaniu za wrzucenie zdjęcia z kawałkiem zboża albo samo dyskutowanie o sesji. Ostatecznie po tej całej zawierusze, wychodzi na to, że Wykop.pl został uszczuplony o jakieś 50 osób, licząc zbanowanych oraz tych, którzy usunęli sobie konto na własne życzenie. Być może ta liczba jest jeszcze większa. Ciekawie w kontekście całej tej akcji wygląda również wypowiedzieć administratora Wykopu (m__b) na temat cenzurowania materiałów w sieci. Oglądać mniej więcej od połowy:

Jak widać, świadomość zjawiska to jedno, a w praktyce…

Jakkolwiek administracja nie stanęła na wysokości zadania, dali się zaskoczyć społeczności, tak nie chcę w tym momencie tłumaczyć zachowania tejże. Wiele osób zdecydowanie przesadzało z dodawanymi materiałami, wrzucają rzeczy naprawdę dla administratorki obraźliwe. Nie mówiąc już o tym, że nie wiedzieli kiedy skończyć. Zwyczajnego chamstwa nie brakowało. Powiedziałbym nawet, że większość osób uczestniczących w akcji chciała się zwyczajnie wyżyć – biorąc pod uwagę, jak niekiedy przesadzali ze swoim zachowaniem. Z Wykopu zrobił się śmietnik. Pozostaje pytanie – gdzie kończy się wolność słowa?

Moim zdaniem najbardziej oczywistym wnioskiem z tego wszystkiego jest to, że ze społecznością internetową nie można walczyć poprzez blokowanie i cenzurowanie materiałów. Działa to na nią jak płachta na byka. Trzeba niezwykłej delikatności i przemyślanych decyzji, by utrzymać dużą grupę internautów w jakimkolwiek porządku. Szczególnie taką grupę, jak wykopowicze.

Na koniec bonus. Tym razem coś z drugiej strony – przykład niezwykłego wyczucia czasu i wpisania się w trendy panujące w internetowej społeczności, zrozumienie jej istoty i sposobu myślenia. Reklama Browaru Ciechan, która z pewnością w najbliższym czasie podniesie im sprzedaż :) O tutaj.

* nie, nie będzie linku do sesji.

%d blogerów lubi to: